Legia Warszawa w swoim pierwszym ligowym meczu rozgromiła na Pepsi Arenie Koronę Kielce 4:0. Jan Urban nie chce jednak popadać w huraoptymizm.
– Mecz ułożył nam się dobrze, bo szybko zdobyliśmy pierwszą bramkę. Dzięki temu było nam łatwiej po przerwie. Kontrolowaliśmy spotkanie i szukaliśmy kontrataków. Zrobiliśmy pierwszy krok, mocno postawiony – zostało ich jeszcze 29 – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej.

Urban wytłumaczył także, dlaczego ustawił Ljuboję w inny sposób niż zazwyczaj. – Uważam, że gra za plecami napastnika będzie najlepszym wyjściem dla Danijela Ljuboi. To w niczym nie przeszkadza, aby grał on dobrze i zdobywał bramki. Może zarówno strzelać, jak i podawać. Zmiana była podyktowana tym, że chciałem go oszczędzić przed czwartkowym spotkaniem.
Szkoleniowiec wysłał także wiadomość do młodego Jakuba Koseckiego. – Paweł Golański na start poczęstował Kubę Koseckiego ostrym faulem i moim zdaniem zasługiwał na kartkę. Kuba musi nauczyć się jednej rzeczy – do sytuacji jeden na jednego nie może startować z pozycji statycznej, bo ułatwia zadanie przeciwnikowi. Musi wykorzystać swoje atuty i przyzwyczaić się do tego, że będzie faulowany. Zawodnicy, którzy będą przez niego ogrywani, będą starali się sprowokować to, żeby odechciało mu się grać. To piłkarz ze strasznym charakterem, który nie boi się ostrej walki, ale przy jego wadze samo zderzenie może być groźne. Wiem jednak, że da sobie radę – stwierdził.

Leszek Ojrzyński, trener „Złocisto-krwistych”, nie zamierzał rozpaczać po wysokiej porażce. Młody szkoleniowiec przede wszystkim chciał przeprosić kibiców z Kielc. – Dla nas nie był to udany wieczór. Przede wszystkim chciałbym pogratulować drużynie gospodarzy, która odniosła wysokie zwycięstwo. Po drugie chciałbym im podziękować za dobrą lekcję futbolu. Ponadto życzę im powodzenia nie tylko w lidze, ale i w europejskich pucharach, w których reprezentują nasz kraj. Chciałbym również przeprosić naszych kibiców, bo przegraliśmy z kretesem.
Ojrzyński zapowiada ciężką pracę na treningach w nadchodzącym tygodniu. – Przegraliśmy dopiero pierwsze spotkanie, a mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, nie jak zaczyna. To musi zmobilizować nas do cięższej pracy. Nie możemy się załamywać, tylko zmotywować do dalszej walki. Przed nami wiele do poprawy, więc musimy skupić się na kolejnych treningach. Trzeba zakasać rękawy do pracy.











