Pod względem czasu oczekiwania od pierwszego gwizdka sędziego w tej kampanii do pierwszego zwolnienia jest to sezon rekordowy. Nigdy wcześniej tak długo nie kazano nam czekać na pierwsze zwolnienia. Jakby karuzela trenerska była odcięta od prądu, z boku, nieco zapomniana. Nie na długo. Teraz znów jest na pełnym gazie, a tradycyjna lista nazwisk szkoleniowców, którzy zaraz mogą z niej zeskoczyć/na nią wskoczyć, tworzona jest pełną parą.
A wszystko zaczęło się na Selhurst Park. Neil Warnock, który na początku sezonu zastąpił Tony’ego Pulisa na stanowisku trenera tego zespołu, po zaledwie czterech miesiącach pracy dostał wypowiedzenie. Pulis odszedł 48 godzin przed inauguracją sezonu na Emirates z Arsenalem. Powodem był brak porozumienia z prezesem klubu, Stevem Parishem, co do polityki transferowej zespołu z południowej części Londynu. Warnock prowadził „Orły” w 17 spotkaniach, z których trzy wygrał, sześć zremisował, a osiem przegrał.
Zwolnienie Warnocka spowodowało efekt domina. Wszystko dlatego, że Parish zażyczył sobie Alana Pardew jako następcy Warnocka, mimo że ten prowadził Newcastle. Mike Ashley, właściciel drużyny z północnej Anglii, nie stawiał wielkiego oporu przed puszczeniem Pardew do Londynu, ale zażądał 2,5 miliona rekompensaty. Palace tę kwotę wpłaciło, wprawiając tym samym kibiców „Srok” w zadowolenie, ponieważ od dawna nad rzeką Tyne nie przepadano za Pardew. Menedżer miał złą prasę, nie dogadywał się z kibicami ani właścicielem i stawiano mu zarzut ściągania zbyt dużej ilości obcokrajowców, szczególnie tych znad Sekwany. Pardew jeszcze oficjalnie nie jest trenerem zespołu Crystal Palace, ale jest o włos od objęcia tej drużyny i kwestią godzin jest jego prezentacja.
Do posady trenera Crystal Palace startował też człowiek, który wielokrotnie (4 razy) prowadził tę drużynę po zwolnieniu menedżerów. To Keith Millen. To on prowadził ekipę rok temu po zwolnieniu Iana Hollowaya, a także w pierwszej kolejce tej kampanii na Emirates (Arsenal wygrał 2:1 po golu Koscielnego w 90. minucie spotkania). Millen to człowiek Crystal Palace z krwi i kości. Pracuje w tym klubie już wiele lat, stąd nic dziwnego, że aspirował w końcu do czegoś większego, ambitniejszego niż rola asystenta. Na swoją prawdziwą szansę będzie musiał jednak poczekać, teraz pomoże Alanowi Pardew wprowadzić się szybko i bezboleśnie do zespołu.
Co ciekawe, były już menedżer Newcastle, West Hamu oraz Charltonu, w przeszłości, jeszcze za czasów, gdy sam kopał piłkę, grał w zespole Crystal Palace. Występował głównie w drugiej linii, gdzie uzbierał ponad 100 występów w latach 1987 – 1991. Ośmiokrotnie trafiał do bramki rywala, po czym odszedł do innego londyńskiego zespołu, Charltonu Athletic i zaliczył epizod na wypożyczeniu w Tottenhamie Hotspur.
Kto więc zastąpi Pardew na ławce trenerskiej na St. James Park? Kandydatów jest mniej więcej tyle, ile osób każdego dnia w metrze w stolicy Wielkiej Brytanii. „The Daily Telegraph” wymienia dziesiątki nazwisk, podając przy tym prawdopodobieństwo zatrudnienia w Newcastle. Najsilniejszy kandydat zdaniem tej gazety? Steve Bruce, obecny trener Hull City. Poza tym niezłe szanse daje się obrońcy Newcastle, Fabricio Collociniemu. Argentyńczyk byłby jednak opcją do końca obecnej kampanii. Poza tym? Nieźle ponoć stoją akcje obecnego trenera Saint Ettiene, Christophera Galtiera. No cóż, na pewno dogadałby się z wieloma zawodnikami, i nie chodzi nam o język angielski, żeby była jasność.











