
Były pomocnik Stomilu, który w 2019 roku uratował olsztyński klub przed spadkiem z I ligi i został Trenerem Roku na Warmii i Mazurach.
Piotr Zajączkowski urodził się 8 marca 1966 roku w Ornecie i jest wychowankiem miejscowych Błękitnych. Z Ornety trafił do Elbląga, gdzie w Olimpii grał w III, a potem w II lidze i jednocześnie chodził do technikum mechanicznego. Po szkole przeniósł się do drugoligowej Broni Radom, a stamtąd do Jagiellonii Białystok, gdzie przez cztery lata grał w I i II lidze.
Wiosną 1994 roku przeszedł do Stomilu Olsztyn i awansował z nim do Ekstraklasy; zagrał w historycznym zwycięstwie z Hutnikiem Kraków. W sezonie 1994/1995 był podstawowym zawodnikiem olsztyńskiej drużyny, a do klubu wrócił jeszcze po latach, gdy Stomil odniósł historyczne zwycięstwo nad Legią po bramce Piotra Matysa. W sumie w Ekstraklasie w barwach Stomilu rozegrał 42 mecze. Zmieniał kluby tak często, że sam żartował, iż jest chyba rekordzistą: w karierze zagrał w około dwudziestu, m.in. w Jezioraku Iława, Ceramice Opoczno, Śląsku Wrocław i dwóch fińskich klubach, FF Jaro i Vaasan Palloseura. Jest absolwentem Szkoły Trenerów w Warszawie.
Trenerską pracę zaczął w 2003 roku w Warmii Grajewo, najpierw jako drugi trener i zawodnik w IV lidze. Po awansie do III ligi został samodzielnym, grającym trenerem. Przejął wtedy, jak mówił, „ruinę i zgliszcza”: po odejściu głównego sponsora zostało dwóch zawodników, do startu rozgrywek miał cztery tygodnie, a drużynę musiał poskładać z kilku nowych piłkarzy i bez pieniędzy na transfery. Po rundzie jesiennej zajmował z nią ósme miejsce, po wiosennej piąte, a według niego mogło być drugie. Potem prowadził kluby z Warmii, Podlasia i Mazowsza: Mrągowię Mrągowo, Ruch Wysokie Mazowieckie i Narew Ostrołęka, której w kwietniu 2008 roku oddał stanowisko w IV lidze, mimo że drużyna nie przegrała pod jego wodzą żadnego meczu u siebie. Sam mówi, że siedem lat pracował na Podlasiu.
W maju 2010 roku przejął Tura Turek, spadkowicza z I ligi, który w II lidze walczył o utrzymanie; utrzymał go. Jeszcze w tym samym roku wrócił do Błękitnych Orneta. W styczniu 2011 roku zaczął pracę w Jezioraku Iława w II lidze. Jesienią 2011 roku zespół był wiceliderem wschodniej grupy, ale klub zalegał z wypłatami, a na mecz w Krakowie drużyna pojechała dzięki prywatnemu sponsorowi wyjazdu. W 2012 roku wrócił do Tura.
W styczniu 2013 roku został trenerem ŁKS Łódź w I lidze. Nie miał licencji UEFA Pro, tylko UEFA A, i PZPN wydał mu tymczasowe pozwolenie na prowadzenie zespołu. Drużyna składała się z piłkarzy ŁKS i UKS SMS Łódź. Zagrała w rundzie wiosennej tylko kilka meczów: w kwietniu 2013 roku, po decyzji PZPN o zawieszeniu licencji, właściciele wycofali ŁKS z rozgrywek. Porównując później ŁKS ze Stomilem, uznał, że sytuacja w Łodzi była zdecydowanie trudniejsza, bo problemy klubu ciągnęły się od wielu lat. Przez kolejne lata prowadził Calisię Kalisz, Drwęcę Nowe Miasto Lubawskie (2014-2015), Mławiankę Mława, Olimpię Zambrów (od października 2015 roku w II lidze, z celem utrzymania), MKS Ełk i Pelikan Łowicz. Od lipca 2017 roku ponownie prowadził Finishparkiet Drwęcę w III lidze. Po wycofaniu się głównego sponsora klubu grała tam młodzież za niewielkie pieniądze, a Drwęca utrzymała się w III lidze, choć klub nie dostał licencji na kolejny sezon.
W październiku 2018 roku, gdy był już spakowany do pracy w III-ligowym Ursusie Warszawa, zadzwonił prezes Stomilu Maciej Radkiewicz. Olsztyńska drużyna miała po 13 kolejkach dziesięć punktów i była przedostatnia w I lidze, a piłkarze od dwóch miesięcy nie dostawali pensji. Zajączkowski zgodził się pod warunkiem, że do sztabu wejdą dwaj dawni koledzy z boiska: Sylwester Czereszewski i Adam Zejer, a trenerem bramkarzy pozostanie Sylwester Wyłupski. „My nie przyszliśmy tutaj dla pieniędzy, czy dla sławy. Przyszliśmy pomóc w tej trudnej sytuacji”, powiedział na pierwszej konferencji. Zaczął od spotkania z każdym zawodnikiem z osobna, by wyczuć, kto zostawi serce na boisku. W zimie drużyna przeszła armagedon finansowy, PZPN odebrał jej trzy punkty, a klub uratował dopiero wejście nowego inwestora Michała Brańskiego. W maju 2019 roku Stomil zapewnił sobie utrzymanie w meczu z Garbarnią w Krakowie, na kolejkę przed końcem sezonu. Zajączkowski nazwał to swoim największym sukcesem w pracy trenerskiej: „Nikt nie dawał nam szans, a my tego dokonaliśmy. Możemy teraz dumnie chodzić po naszym mieście”. W tym składzie grali zawodnicy, których inne kluby nie chciały: Maciej Pałaszewski nie miał miejsca w Śląsku Wrocław, bracia Gancarczykowie i Sobczak grali w rezerwach Stali Mielec.
Jesienią 2019 roku Stomil wyeliminował z Pucharu Polski Wisłę Płock i był blisko wyeliminowania Miedzi Legnica, a Zajączkowski został Trenerem Roku 2019 w plebiscycie Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, a w lutym 2020 roku także w plebiscycie Gazety Olsztyńskiej i Dziennika Elbląskiego. Rozstał się z klubem 8 czerwca 2020 roku, po dwóch meczach po przerwie spowodowanej pandemią. Prezes Wojciech Kowalewski uzasadniał to brakiem widocznego pomysłu na grę i potrzebą nowego bodźca.
W styczniu 2021 roku trafił do III-ligowej Kotwicy Kołobrzeg, a od listopada 2021 roku do kwietnia 2022 roku prowadził GKS Wikielec, z którym nie uniknął spadku. W czerwcu 2024 roku wrócił do Stomilu, który spadł do III ligi. Mówił, że klub zawsze osiągał największe sukcesy, gdy budowano go na zawodnikach związanych z regionem, i chciał to odbudować. Pracę zakończył 23 września 2024 roku, po słabym początku sezonu. Od lipca 2025 roku jest dyrektorem sportowym Polonii Lidzbark Warmiński.
Zajączkowski zaczyna od szatni. Mówi, że najważniejsza jest relacja trenera z drużyną i że nie jest zwolennikiem roszad, tylko stabilizacji. Po przejęciu nowej drużyny rozmawia indywidualnie z każdym zawodnikiem. W Stomilu otaczał się ludźmi, którzy znali klub i miasto, oraz stawiał na piłkarzy związanych z regionem. W Warmii Grajewo mówił, że drużynę buduje się od defensywy, a gra obronna zaczyna się od napastników i kończy na bramkarzu.
Po rundzie jesiennej 2019 roku analizował, ile punktów drużyna straciła: wskazywał decyzyjność, nieskuteczność, indywidualne błędy i, jak liczył, około dziesięciu niepodyktowanych rzutów karnych. Po zwycięstwie w Warcie Poznań w 2018 roku żałował, że wygrali tylko 1:0, bo mieli wiele okazji. W trudnych warunkach finansowych stawiał na młodzież, a w Drwęcy mówił, że to rozwiązanie wymuszone.
„Nikt nie dawał nam szans, a my tego dokonaliśmy. Możemy teraz dumnie chodzić po naszym mieście.” (Stomil Olsztyn, maj 2019)
„My nie przyszliśmy tutaj dla pieniędzy, czy dla sławy. Przyszliśmy pomóc w tej trudnej sytuacji.” (Stomil Olsztyn, październik 2018)
46
meczów
1,35
punktu na mecz
15
zwycięstw · 17 remisów, 14 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2018–20191 liga | 1 liga | 46 | 15-17-14 | 1,35 | |
| 2015–2016 | |||||
| 2013–2015 | |||||
| 2011–2012 |