
W latach 2016–2020 odbudował Hutnika Kraków: z IV ligi wprowadził klub do III, a potem do II ligi.
Urodził się 7 stycznia 1965 roku. Od początku XXI wieku był w krakowskiej piłce jednocześnie trenerem i działaczem, a poza boiskiem zajmował się dystrybucją sprzętu sportowego.
Pierwsza udokumentowana praca to Prądniczanka Kraków, którą prowadził od jesieni 2002 roku i wprowadził z klasy A do IV ligi. W latach 2003–2009 był w tym klubie także wiceprezesem do spraw sportowych. W 2007 roku objął Karpaty Siepraw i również z nimi awansował do IV ligi. Pracował jeszcze w BKS Bochnia i Gdovii Gdów.
Z Sieprawia wynosi historię, która po latach wróciła na boisku. Odchodząc po sezonie 2008/2009, namówił do przejęcia drużyny Michała Wiącka, piłkarza, którego wcześniej sam tam sprowadził. Wiącek miał 27 lat, skończył z grą i od razu został trenerem czwartoligowca, choć część władz klubu była przeciwna. W 2018 roku obaj spotkali się w finale okręgowego Pucharu Polski. Janiczak, trener Hutnika, wygrał 3:1 z Mogilanami Wiącka.
Hutnik poznał wcześniej. Wiosną 2010 roku dostał dwa tygodnie na zbudowanie zespołu do III ligi: klub dostał licencję około 1 marca, przygotowania ruszyły 11 marca. Do pomocy poprosił Wiącka i Krzysztofa Przytułę, bo młodej drużynie byli potrzebni doświadczeni gracze. Zadłużona spółka akcyjna zakończyła wtedy działalność, a kibice założyli stowarzyszenie Nowy Hutnik 2010, które zaczęło od IV ligi. Janiczak poszedł dalej: od 2012 roku prowadził czwartoligową Rylovię Rylów, a od 2014 Orzeł Iwanowice. Prezes Orła, przedsiębiorca Marek Piekara, postawił jeden cel: awans z klasy A do okręgówki. Janiczak mówił, że bez tak jasnego celu nie podjąłby tej pracy.
W październiku 2016 roku wrócił do Hutnika. Klub, spadkowicz z III ligi, miał po 13 punktów i dziewiąte miejsce w IV lidze, a trener Mateusz Staniec podał się do dymisji. Janiczak od września współpracował już z zarządem i miał poprowadzić drużynę tylko do końca rundy jesiennej, z Orłem pracując równolegle. Wygrał wszystkie pięć meczów i został. Zastał klub, któremu, jak sam wspominał, ledwo włączono prąd, a poprzedni trener zbierał chłopaków tylko po to, żeby drużyna w ogóle wystartowała. Budżet na miesiąc wynosił wtedy 10 tysięcy złotych na wszystko. Orła zostawił zimą, a w styczniu 2017 roku jego następcą został Paweł Byrski.
Wiosna 2017 roku nie wystarczyła, by odrobić jesienne straty. Awans do III ligi przyszedł rok później, w sezonie 2017/2018. Czwartoligowy Hutnik bił wtedy klubowe rekordy, a w finale okręgowego Pucharu Polski pokonał Mogilany. Nigdy wcześniej klub nie zdobył tego trofeum. Do III ligi wszedł z niemal całkowicie odmienionym, odmłodzonym składem, a celem pierwszego sezonu było ogranie drużyny na tym poziomie i walka o premię w systemie Pro Junior System. Hutnik został mistrzem jesieni w grupie południowo-wschodniej, po wyjazdowej wygranej 4:1 z Sołą Oświęcim, a rok później zajął drugie miejsce w klasyfikacji Pro Junior System. Gdy odeszli doświadczeni Dariusz Gawęcki, Makuch i Gui, latem 2019 roku sprowadził Pawła Pyciaka, Arkadiusza Garzeła i Tomasza Ogara; resztę zespołu tworzyli młodzi gracze.
Sezon 2019/2020 przerwała pandemia. Po interwencji PZPN Hutnik razem z Motorem Lublin dostał awans do II ligi, czyli na poziom centralny, na którym klubu nie było prawie dwadzieścia lat. Drużyna, osłabiona po odejściu Mateusza Gamrota i Patryka Kołodzieja, zakończyła jesień 2020 roku na ostatnim miejscu. O rezygnacji myślał już latem, pytał nawet trenerów o pracę w klubie, ale okazali się poza zasięgiem finansowym Hutnika. 17 grudnia 2020 roku, po czterech latach i 68 dniach, poprowadził ostatni trening. Pożegnalny wpis na Facebooku zakończył słowami „Był, będzie, jest!”, dziękując m.in. Łukaszowi Kawie, który pracował z nim najdłużej, i trenerowi bramkarzy Rafałowi Skórskiemu. W Hutniku został jako członek zarządu i dyrektor sportowy.
Wrócił na ławkę już w styczniu 2021 roku w IV-ligowej Słomniczance, walczącej o utrzymanie, i rozstał się z nią za porozumieniem stron jesienią tego roku. W lipcu 2022 roku objął Wielmożankę Wielmoża w klasie A, z zadaniem rozbudowy klubowej akademii. We wrześniu 2022 roku przyjął Kalwariankę Kalwaria Zebrzydowska: beniaminka IV ligi, który po siedmiu kolejkach nie miał ani jednego punktu. Zimą klub zdecydował się walczyć o utrzymanie, a drużyna z nowymi graczami zdobyła wiosną najwięcej punktów w lidze i skończyła sezon na 12. miejscu. Rozstał się z klubem w czerwcu 2023 roku z powodu różnicy zdań co do budowy kadry. Do Kalwarianki wrócił 12 kwietnia 2024 roku po dziesięciomiesięcznej przerwie, utrzymał ją w IV lidze, a w sezonie 2024/2025 zajął z nią szóste miejsce. Pracę zakończył 18 sierpnia 2025 roku, po trzech meczach nowego sezonu.
W III lidze Janiczak stawiał na ofensywną grę pod publiczność. Po awansie mówił, że chce stwarzać „piękne widowiska”, a w listopadzie 2018 roku powtórzył, że zespół ma dominować na boisku, także po to, by przyciągać kibiców na stadion. Przyznawał przy tym, że nie zawsze się to udaje.
Kadrę budował z młodych zawodników, wzmacniając ją kilkoma doświadczonymi, a Pro Junior System traktował jako realne wsparcie budżetu, którego klubowi brakowało. Siedmiu piłkarzy przeszło z nim całą drogę od IV do II ligi. Zawodnikom powtarzał, żeby nie skupiali się na jednym rywalu, bo mecz życia może zagrać każdy, a drużyna, która za bardzo koncentruje się na jednym piłkarzu, daje się zaskoczyć. Przed wyjazdem do Ostrowca Świętokrzyskiego zapowiadał, że zespół będzie myślał przede wszystkim o ataku i strzelaniu bramek.
„Zawsze gramy odważnie, żeby swoją grą przyciągnąć kibiców na stadion. Chcemy, żeby Hutnik dominował na boisku.” (Gol24, listopad 2018)
„Ja miałem poprowadzić zespół tylko do końca rundy jesiennej, w pięciu ostatnich meczach. Wygraliśmy te pięć. Potem jeszcze wahałem się, czy zostać.” (Gazeta Krakowska, grudzień 2020)
1
mecz
0,00
punktu na mecz
0
zwycięstw · 0 remisów, 1 porażka
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2019 | 1 | 0-0-1 | 0,00 |