
Trzykrotny mistrz Polski jako piłkarz, który z młodą Olimpią Grudziądz walczył o awans do ekstraklasy do końca sezonu 2016/2017.
Jacek Paszulewicz urodził się 15 stycznia 1977 roku w Gdyni. Jego ojciec grał w drugoligowym Stoczniowcu, a potem został trenerem, ale prowadził nie jego, tylko jego brata. Paszulewicz wychował się w Polonii Gdańsk, a w ekstraklasie zadebiutował 25 lipca 1998 roku w barwach ŁKS Łódź, w remisie 2:2 z Górnikiem Zabrze. Jako 197-centymetrowy obrońca rzadko zagrzewał miejsce na dłużej. Karta zawodnicza należała do Antoniego Ptaka, który co pół roku przenosił go do innego klubu: Polonia Warszawa, ŁKS, Śląsk Wrocław, Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, Widzew Łódź. W Polonii u Dariusza Wdowczyka wiosną 2000 roku zdobył pierwsze mistrzostwo Polski. Wdowczyk, jak mówił, zmienił jego pojmowanie przygotowania motorycznego i agresywnej gry.
Z Widzewa wykupił go prezes Wisły Kraków Bogusław Cupiał. W Wiśle grał od 2002 roku do stycznia 2007. Paszulewicz zdobył z nią mistrzostwa Polski w 2003 i 2004 roku oraz Puchar Polski, grał w europejskich pucharach i w olimpijskiej reprezentacji Pawła Janasa. U Henryka Kasperczaka zaczął prowadzić notatki z obciążeń treningowych, które częściowo wykorzystuje do dziś. O sobie mówi, że był rzetelnym wyrobnikiem z ograniczonymi umiejętnościami, od czarnej roboty, który odbierał piłki i oddawał je mądrzejszym. Ostatnim w karierze klubem był Górnik Zabrze w sezonie 2006/2007.
Karierę przerwały kontuzje. W 2004 roku, gdy w Wiśle nie był pierwszym wyborem, a w Europie zamknięto okno transferowe, wyjechał na osiem miesięcy do chińskiego Chengdu Wuniu. Po zmianie trenera w klubie trenowano praktycznie codziennie dwa razy, a według Paszulewicza to tam zrujnowano mu zdrowie: po powrocie doznał zmęczeniowego złamania kości stopy, a później zerwał ścięgno Achillesa. W wieku trzydziestu lat zakończył grę. Zamiast szukać klubu w niższych ligach, zaczął dzienne studia prawnicze w Gdyni, skończył je pracą magisterską z prawa sportowego, ale na aplikację nie poszedł i wrócił do futbolu jako trener. W 2020 roku pisał doktorat na AWF o obciążeniach zespołów ekstraklasy i I ligi.
Pierwszą drużyną po zakończeniu kariery był B-klasowy Jaguar Kokoszki, który wygrał swoją grupę. Od 1 lipca 2011 roku Paszulewicz był trenerem w Lechii Gdańsk i asystentem trenera jej zespołu w Młodej Ekstraklasie. W kwietniu 2013 roku został drugim trenerem Floty Świnoujście u Tomasza Kafarskiego, a w czerwcu tego samego roku trafił do Olimpii Grudziądz jako jego asystent. Potem pomagał Dariuszowi Kubickiemu, a w 2014 roku miasto powierzyło mu kierowanie nową Grudziądzką Akademią Piłkarską. Na początku 2015 roku wyjechał na staż do Schalke 04, a w trakcie nauki zawodu odwiedził też Celtic, Southampton i Auxerre. Licencję UEFA Pro zrobił w Szkole Trenerów PZPN razem z Bogdanem Zającem.
W listopadzie 2015 roku Olimpia, ostatnia w tabeli, zwolniła Artura Skowronka i oddała drużynę Paszulewiczowi. Wszedł do szatni i powiedział, że drużyna się utrzyma, a wedle własnych słów uwierzyło w to na początku kilku zawodników. Pożegnał trzynastu piłkarzy z wątpliwościami, resztę przekonywał, że utrzymanie będzie jak mistrzostwo. Wiosną 2016 roku tylko Arka Gdynia zdobyła więcej punktów w lidze niż Olimpia, która wywalczyła utrzymanie. W sezonie 2016/2017 grała z młodzieżą, zdobyła pierwsze miejsce w klasyfikacji Pro Junior System i do końca walczyła o awans do ekstraklasy, kończąc ostatecznie na szóstym miejscu. Awans przegrała m.in. wiosennymi porażkami u siebie z Chojniczanką i GKS Katowice, a sam Paszulewicz uważał, że młody zespół z niskim budżetem zrobił maksimum i został wyciśnięty jak cytryna. Po wygranej z Zagłębiem Sosnowiec Paszulewicz powiedział, że „cała Polska powinna się bać bandy z Grudziądza”, a nazwa przylgnęła do drużyny. W jej składzie wyrośli m.in. bramkarz Jakub Wrąbel i napastnik Karol Angielski.
Latem 2017 roku odeszło ośmiu podstawowych piłkarzy, a kontuzje rozebrały zespół ponownie. Młodzi, rzuceni na głęboką wodę, przegrali siedem meczów z rzędu i Olimpia zimowała blisko strefy spadkowej. W styczniu 2018 roku klub rozstał się z trenerem. Według Paszulewicza chodziło o wizję: on chciał kontynuować program promowania młodzieży, działacze woleli doświadczonych graczy.
Tuż po komunikacie o odejściu dostał ofertę z GKS Katowice i w styczniu 2018 roku przejął zespół po Piotrze Mandryszy, siódmy w tabeli I ligi. Pierwszy trening zasypał śnieg i trzeba było szukać odśnieżonych boisk. Wiosną GKS włączył się do walki o awans do ekstraklasy, na co mało kto liczył. Latem w klubie wymieniono prawie cały skład: odeszło osiemnastu zawodników i tylu przyszło. Jesienią drużyna wpadła w strefę spadkową i we wrześniu 2018 roku Paszulewicz stracił pracę. Zastąpił go dotychczasowy drugi trener Jakub Dziółka.
W kwietniu 2019 roku zatrudnił go Widzew Łódź, który z drugiej ligi miał wrócić na zaplecze ekstraklasy, ale wiosną notorycznie remisował. Zastąpił Radosława Mroczkowskiego, zadebiutował 1:1 w Elblągu, a klub oczekiwał awansu. Widzew do I ligi nie wszedł i w połowie maja Paszulewicz przestał być trenerem. Później mówił, że epizod trwał zbyt krótko, by go oceniać, a zespół, jak wynikało z raportu klubu, nie był przygotowany do rundy wiosennej.
W listopadzie 2019 roku został najpierw pełniącym obowiązki prezesa, a potem prezesem Bałtyku Gdynia, trzecioligowego klubu doprowadzonego na skraj upadku przez fałszywego sponsora. Razem z Michałem Listkiewiczem i Andrzejem Adamczykiem wdrożył plan naprawczy, w tym rozwiązał umowy z siedmioma piłkarzami, którym nikt nie płacił, i po kilkunastu miesiącach mógł powiedzieć, że klub przetrwał. Równolegle od 2008 roku współtworzy Akademię Piłkarską Jaguar Gdańsk, w której jest dyrektorem. Akademia ma złoty certyfikat PZPN, szkoli kilkaset dzieci, a w 2022 roku jej wychowanek Daniel Mikołajewski, kapitan reprezentacji Polski do lat 16, przeszedł do Parmy. W 2024 roku Paszulewicz kandydował na prezesa Pomorskiego Związku Piłki Nożnej i przegrał z urzędującym prezesem 18:80.
Wzoruje się na Diego Simeone. Z jego pracy bierze kult pracy i dyscyplinę taktyczną, zwłaszcza w obronie, oraz przekonanie, że klub bez pieniędzy może rywalizować z bogatszymi przygotowaniem motorycznym, cierpliwością i dopasowaniem piłkarzy. Piłkarze Olimpii podarowali mu koszulkę z napisem „Diego Paszulewicz” i hasłem „Utrzymanie jak mistrzostwo”. Inną inspiracją jest Lars Lagerbäck, który w Szwecji, a potem w Islandii postawił na przygotowanie fizyczne i zasadę, że słabszy zespół powinien przede wszystkim spowolnić rywala. Zaglądał też do Huberta Wagnera, siatkarskiego selekcjonera nazywanego „Katem”, od którego przejął motto, że trzeba pilnować szczegółów, bo generalia tworzą się same. Przydomek „Kat” przylgnął i do niego, a on nie ma z tym problemu.
Jego drużyny grają agresywnie, w kontakcie, z agresywnym doskokiem i walką jeden na jeden. W Olimpii, jak sam mówi, specjalnie skomponował skład tak, by byli piłkarze od czarnej roboty i tacy z jakością. Nie akceptuje brutalności, ale ceni cwaniactwo: umiejętność przerwania akcji bez żółtej kartki, jak robił to Radosław Sobolewski. Jako były obrońca nie ma zapędów stricte defensywnych i lubi grać do przodu. Na początku pracy w Widzewie mówił o wysokim tempie i wymuszaniu błędów rywala.
Przygotowanie motoryczne nazywa swoim konikiem i otwarcie mówi, że po jego przyjściu rośnie intensywność treningów, a pierwsze tygodnie bywają dla piłkarzy sprawdzianem, kto dotrwa do obozu. Wymaga dyscypliny poza boiskiem: ustala reguły regeneracji, a umowa na jedno piwo oznacza jedno piwo. Jednocześnie dba o integrację: paintball, park linowy, kino, kolacje z rodzinami. Nie wstawia do składu za zasługi i, jak deklaruje, jest w stanie poświęcić każdego dla drużyny, a lepszego zawodnika, jeśli słabszy jest gotów umierać za zespół.
Konsekwentnie stawia na młodzież, ale bez taryfy ulgowej: w Grudziądzu nikt nie grał ze względu na wiek, tylko musiał sobie miejsce wyszarpać. Krytykuje przepis o młodzieżowcu w ekstraklasie, który jego zdaniem nie ułatwia gry młodym, ale chętnie widziałby go w I lidze jako poligon doświadczalny. Przy zatrudnieniu lubi ustalić z prezesem na początku, po co go zatrudnia, i nie obiecuje miejsca na koniec sezonu.
„Przychodząc do Katowic powiedziałem jedno: «Zamierzam tak ułożyć zespół, by piłkarze chcieli umierać za GKS. Jeśli kibice zobaczą ich poświęcenie, oddanie dla drużyny, to wybaczą niedostatki w umiejętnościach»” (Przegląd Sportowy, marzec 2018)
„Gdy zespół dobrze funkcjonuje, trener powinien być jak lekarz – ma tylko nie szkodzić.” (Łączy Nas Piłka, marzec 2020)
22
mecze
2,09
punktu na mecz
14
zwycięstw · 4 remisy, 4 porażki
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 20192 liga | 2 liga | 22 | 14-4-4 | 2,09 | |
| 20181 liga | 1 liga | 10 | 2-2-6 | 0,80 | |
| 2015–2018 | |||||
| 2015 |





