– To trener jeszcze bez dużego doświadczenia w prowadzeniu zespołów na wysokim poziomie, ale ma świetne opinie w środowisku i być może to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba powiedzieć „sprawdzam” i dać mu szansę zaistnienia w dużej piłce – tak o trenerze Kościelniaku mówił Andrzej Dadełło, właściciel legnickiego klubu. Czas pokazał, że szkoleniowiec nie otrzyma obiecanej szansy w postaci nowego kontraktu.
Ireneusz Kościelniak w Miedzi Legnica spędził nieco ponad miesiąc. 37 dni, jeśli chcemy być bardzo dokładni. Kontrakt już byłego szkoleniowca Miedzi obowiązywał do końca sezonu. Przed jego poprzednikiem postawiono jasny cel: awans do ekstraklasy. Niestety zespół Dominika Nowaka nie radził sobie tak, jak tego oczekiwano. Choć Miedź wciąż miała szanse na promocję do ekstraklasy, zdecydowano się odsunąć szkoleniowca od drużyny. Decyzja być może z lekka niekonsekwentna, lecz zrozumiała.
Trener na awans
Kościelniak miał być jednak trenerem, któremu Miedź miała pozwolić „zaistnieć”. Tymczasem podpisano z nim kontrakt jedynie do końca lipca, a kiedy nadszedł czas jego przedłużenia, powiedziano „do widzenia”, zamiast „powodzenia”. Tym samym szkoleniowiec pożegnał się z klubem. Ta decyzja jest jeszcze bardziej absurdalna, jeśli połączymy wszystkie kropki i spojrzymy na całość. Przed trenerem Nowakiem postawiono ultimatum – miał wywalczyć z Miedzią awans. Zdecydowano się jednak zwolnić go jeszcze przed zakończeniem sezonu. Być może z obawy o to, że Miedź wypadnie ze strefy barażowej? Cóż, Dominik Nowak z pewnością nie zaliczy końcówki swojej pracy z Miedzią do udanej.
Kościelniak natomiast otrzymał zaledwie kilka dni na poznanie zespołu i ułożenie go, po czym Miedź zagrała mecz z Wartą Poznań. To za krótko, aby oceniać dokonania nowego szkoleniowca. Można śmiało powiedzieć, że jakiekolwiek efekty pracy trenera Kościelniaka było można zauważyć najwcześniej w lipcu. Wciąż – dwa lub trzy tygodnie to bardzo mało, szczególnie w samym środku sezonu. Nie można więc rzetelnie ocenić jego pracy w Miedzi.
Nie według włodarzy legnickiego klubu. Kościelniak z Miedzią zaliczył 3 zwycięstwa, 3 remisy i 2 ligowe porażki, a do tego porażkę w meczu z Radomiakiem w barażach. Łącznie dziewięć spotkań. Po tym czasie w Legnicy uznano, że Kościelniak nie zasługuje na nowy kontrakt. Dlaczego? Przez brak awansu? Jak szkoleniowiec miał naprawić błędy swojego poprzednika w zaledwie kilka tygodni bez możliwości przygotowania swoich podopiecznych, jak ma to miejsce chociażby przed sezonem?











