W niedzielnym spotkaniu 8. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk na własnym terenie przegrała ze Śląskiem Wrocław, mimo dwubramkowego prowadzenia. Z takiego obrotu sytuacji mógł być zadowolony trener gości – Stanislav Levy.
Lechia prowadziła 2:0 po dwóch trafieniach Abdou Razacka Traore, jednak Śląsk nie poddał się i walczył do końca. Dwie bramki kapitana zespołu, Sebastiana Mili, oraz rozstrzygający gol Roka Elsnera dały wrocławianom komplet punktów. Trener Stanislav Levy zdradził, co powiedział swoim podopiecznym w przerwie meczu.

– Dzisiejsze spotkanie przyniosło bardzo dużo emocji, było tu wszystko, co jest atrakcyjne w piłce nożnej. Mimo że mieliśmy bardzo dużo sytuacji w pierwszej połowie, to jednak przegrywaliśmy 0:1. W przerwie starałem się przekonać moich zawodników, żeby nie tracili wiary. Niestety, krótko po zmianie stron straciliśmy drugą bramkę i sytuacja stała się bardzo trudna, ale na szczęście udało nam się wrócić do gry i ostatecznie wygrać ten mecz – powiedział Stanislav Levy.
Warto dodać, że w drużynie Śląska zabrakło Sylwestra Patejuka, a na ławce rezerwowych zasiadło kilku młodych graczy.
– W dzisiejszym spotkaniu nie zagrał Sylwester Patejuk, który jest przeziębiony. Na ławce znalazło się kilku młodych piłkarzy, ale chciałbym podkreślić, że wiek nie ma dla mnie znaczenia. Paweł Garyga, Kamil Juraszek i Dariusz Góral dobrze się ostatnio prezentowali, dlatego pojechali z nami do Gdańska – dodał Levy.
Śląsk dzięki zwycięstwu wskoczył na czwartą lokatę w tabeli, ale w przypadku wygranej Legii Warszawa z Pogonią Szczecin może spaść oczko niżej.











