Wiemy już, co słychać u największych ligi. Czas przedstawić solidnych średniaków i ich roszady w składach. Mowa oczywiście o Fulham i Sunderlandzie oraz ubiegłorocznych beniaminkach – Swansea i Norwich – które w Premiership radzą sobie zaskakująco dobrze.
Podobnie jak w przypadku najbardziej liczących się w lidze klubów także mniejsze firmy nie wydają wielkich kwot na wzmocnienia. Niektóre dlatego, że nie mają, niektóre dlatego, że nie lubią przepłacać, a jeszcze inne prowadzą negocjacje z kim tylko się da, aby załatać dziury w składach. Dziś zajmiemy się Fulham, Norwich, Swansea i Sunderlandem.
Fulham

Klub ze wschodniej części Londynu jak do tej pory zatrudnił trzech nowych zawodników. Napastnicy Mladen Petrić (ostatnio Hamburger SV) i Hugo Rodallega (Wigan) odpowiadać mają za strzelanie bramek. Obaj gracze przyszli na Craven Cottage w ramach wolnego transferu. Trzecim nowym piłkarzem jest doświadczony defensor Sascha Riether, który do klubu z Londynu dołączył w ramach wypożyczenia z Koeln. Riether był podstawowym obrońcą Wolfsburga, gdy ten zdobywał mistrzostwo Bundesligi przed trzema laty. Ostatniego sezonu w barwach Koeln nie może jednak zaliczyć do udanych (niemiecki zespół spadł do 2. Bundesligi), więc wypożyczenie może być dobrym posunięciem. Działacze Fulham przewietrzyli też szatnię, gdyż pozbyli się zbędnego balastu w postaci bardzo doświadczonych, ale także coraz mniej efektywnych graczy. Mowa tutaj o Dannym Murphym (od nowego sezonu w Blackburn), Andym Johnsonie (QPR), Pawle Pogrebniaku (Reading), a także zawodnikach, którzy po zakończeniu sezonu zostali bez klubu jak Orlando Sa, Zdenek Grygera i Bjorn Helge Riise. Jedyną gotówkową transakcją Fulham do tej pory była sprzedaż Marcela Gecova do belgijskiego klubu KAA Gent za 780 tysięcy euro. „The Cottagers” prowadzą także negocjacje z kilkoma zawodnikami, głównie formacji ofensywnych. Najwięcej mówi się o kupnie Yossiego Benayouna lub wypożyczeniu Romelu Lukaku z Chelsea Londyn. Wynika to z faktu, że po wzmocnieniach dokonanych tego lata przez „The Blues” prawdopodobnie zabraknie dla nich miejsca w składzie. Sporo mówiło się też o transferze Andy’ego Carrola, który ostatnio nie radził sobie w Liverpoolu, ale kwota, jakiej prawdopodobnie zażądają „The Reds”, czyli około 15 milionów funtów, zdecydowanie przerasta możliwości klubu z Londynu. Nie jest wykluczone, że Carroll mógłby stać się częścią wymiany na linii Liverpool – Fulham, gdyż działacze Liverpoolu bardzo poważnie myślą o sprowadzeniu Clinta Dempseya. Pierwsza oferta za Amerykanina została odrzucona, ale negocjacje są w toku. Ostatnio w mediach pojawił się także temat ewentualnego kupna Ryana Babela, ale właściciel Fulham zdementował tę informację.












