Za nami pierwsze trzy dni zimowego okienka transferowego. Jak zwykle na początku nie mogliśmy się spodziewać jakichś niewiarygodnych transferów, o których głośno byłoby przez kilka dni. Ale nie oznacza to, że ciekawych ruchów nie było wcale. Na prawdziwe bomby musimy jednak jeszcze poczekać.
Najważniejszym wydarzeniem początku okna była wymiana na linii Atletico Madryt – AC Milan. Spowodowała ona, że do stolicy Hiszpanii wrócił Fernando Torres, zaś do Mediolanu przeniósł się Cerci, który zaledwie pół roku temu trafił pod skrzydła Diego Simeone.
Trudno było jednak przypuszczać, że jego przygoda będzie udana, skoro od początku sprawiał problemy swojemu trenerowi, mając trudności z wykonaniem podstawowych zadań Również Torres nie miał ostatnio najlepszej passy, dlatego powrót do Madrytu wydaje się w jego wypadku sensownym rozwiązaniem. Dzisiaj miał nawet okazję oglądać z trybun poczynania kolegów w meczu z Levante.
Początek roku przyniósł dwie ciekawe roszady trenerskie w Premier League. Najważniejszy ruch wykonał West Brom. Wreszcie postanowiono pożegnać się z nierokującym na przyszłość menadżerem, a jego miejsce zajął Tony Pulis. Ten sam, który w zeszłym roku w fantastycznym stylu utrzymał Crystal Palace i został za to wybrany menadżerem sezonu. Nie można przy tym zapominać o sukcesach, jakie pod jego wodzą osiągało także Stoke. I trzeba przyznać, że początek miał udany, bo WBA rozbił swojego rywala w Pucharze Anglii.
Alan Pardew zdecydował się zaś na opuszczenie Newcastle i zastąpił Neila Warnocka na stanowisku trenera Crystal Palace. Klub, który kilka miesięcy temu w absurdalny sposób pożegnał się z Pulisem, bo nie chciał spełnić jego celów transferowych, lekką ręką wydał ponad trzy miliony euro na klauzulę odstępnego za Pardew. I gdzie tu logika?












