Polonia, podobnie jak rok temu, wygrała derby Warszawy przy ulicy Konwiktorskiej. Po meczu kapitan „Czarnych Koszul”, Łukasz Trałka, wskazał, że w przerwie meczu, pomimo niekorzystnego wyniku, było bardzo spokojnie i wszyscy w zespole wiedzieli, że bramki w końcu wpadną.
Wierzyłeś po pierwszej połowie, że Polonia wygra mecz?
Po raz pierwszy schodząc na przerwę przegrywając, nie widziałem nerwowej atmosfery, że nie wiemy, co zrobić, jak odwrócić losy tego spotkania. Wręcz przeciwnie, było bardzo spokojnie. Wiedzieliśmy, że stwarzamy sobie sytuacje, z których możemy wyrównać, a potem wygrać i tak się stało.
Czy widzieliście, że legioniści słabną?

Szczerze, trochę czuliśmy. Pierwsze minuty były mocne w ich wykonaniu, wyszli bardzo silnie od strony fizycznej. A w końcówce pierwszej połowy, szczególnie te 15 minut, mieliśmy dużą przewagę i czuliśmy sami w sobie, że tego meczu nie możemy przegrać i druga połowa należała do nas.
Pan nie przegrywa derbów przy Konwiktorskiej?
Nie, i daj Boże, żeby tak zostało.
Trudno zabrać piłkę Ljuboji?
To na pewno jest pewna jakość tego zawodnika. Grał w wielkich klubach i długi czas spędził za granicą. Ale nie jest to piłkarz, którego nie można powstrzymać i który w każdym meczu będzie przesądzał losy spotkań. Jest to gracz, którego można spokojnie przypilnować i z nim wygrać.
Czy dzisiejsze bramki, zarówno Legii i Polonii to tylko wina indywidualnych błędów?
U nas, myślę, że bardziej drużynowe. Błąd, bo ktoś dał się odwrócić Radoviciowi, ktoś nie doskoczył, miał za dużo czasu. Bardziej był to błąd całej drużyny. A jeśli chodzi o nasze bramki, to fajnie, że Cani poszedł do końca. Uważam, że potrzebował zobaczyć, iż polska liga to nie tylko gra techniczna i spokojna. Jak się nie dołoży serca, to będzie ciężko. Od samego początku gdy wszedł, grał bardzo agresywnie, wygrywał głowy, walczył i los mu się odwdzięczył. A bramka na 1:1 to chyba brak krycia. Jodła został po stałym fragmencie i piłka go dziś szukała. Miał dwa strzały z głowy, trzeci raz go poszukała i do trzech razy sztuka.
Czy Jodłowiec nie powinien grać w ataku?
Obojętnie gdzie, byleby strzelał bramki.











