Jednym z ojców wczorajszego zwycięstwa Polonii Warszawa nad Arką Gdynia był Łukasz Trałka. Środkowy pomocnik „Czarnych Koszul” strzelił pierwszą bramkę i wywalczył karnego, z którego padło drugie trafienie. Oto co piłkarz powiedział po zakończonym spotkaniu.
Bramka i asysta, fajny mecz. Gratulacje!
Dziękuję, fajnie się na święta jedzie w rodzinne strony po wygranym meczu i strzelonych czterech bramkach, nie tracąc żadnej. Wygraliśmy kolejny mecz, super!
Łatwiej gra się, gdy wynik jest dobry, ale dziś wszystko od początku wyglądało dobrze?
Pewnie, że łatwo się gra, ale stworzyliśmy oprócz tych bramek kilka dogodnych sytuacji, aby jeszcze wyżej wygrać. To na pewno cieszy, bo mieliśmy wcześniej z tym problemy. Cieszy też, że nie straciliśmy bramki. Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku.
Przed chwilą broniliśmy się przed spadkiem, a co teraz? Walczycie o puchary?

Teraz gram o trzy punkty ze Śląskiem. Co będzie za siedem kolejek, nie ma sensu dywagować. Każdy mecz jest inny, z każdym przeciwnikiem gra się ciężko. Liga jest tak wyrównana, że wszędzie można wygrać i wszędzie przegrać. Staram się podchodzić do tego tak, że gram o kolejne trzy punkty w następnym meczu i nie myślę, co będzie później.
O Arce panuje opinia, że traci mało bramek.
Tego się obawialiśmy, że Arka przyjedzie tutaj, zagra bardzo defensywnie i będzie mało sytuacji na to, by strzelić bramkę. Mecz jednak pokazał, że potrafiliśmy sobie znaleźć dogodne okazje i to dosyć dużo.
Czemu Polonia nie grała od początku rundy wiosennej tak, jak w ostatnich czterech meczach?
Gdybyśmy wiedzieli czemu, to wszystko byśmy zrobili, aby tak grać. To jest już historia, nie wrócimy do tego i nie zmienimy przeszłości. Cieszę się, że wygraliśmy mecz i tyle.
Przy wywalczonym karnym zagrałeś jak rasowy drybler. Może zmienisz pozycję na boisku?
Nie, na tej czuję się dobrze. Rzadko zdarza mi się przeprowadzać takie akcje. Cieszę się podwójnie, z tego, że wywalczyłem karnego i z tego, że padła bramka.
W rozmowie uczestniczył Piotr Wojciechowski











