Kolo Toure, który pod nieobecność Vincenta Kompany’ego przejął opaskę kapitańską Manchesteru City, nie może się doczekać powrotu Carlosa Teveza do składu pierwszej drużyny. Argentyńczyk po konflikcie z Roberto Mancinim został wykluczony z kadry „The Citizens” i przez kilka miesięcy nie założył koszulki z herbem klubu z niebieskiej części Manchesteru.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że konflikt na linii Mancini – Tevez został ugaszony, a Argentyńczyk jest gotowy ponownie zagrać w wyjściowej jedenastce. 28-letni napastnik już wystąpił w rezerwach „The Citizens” i zdobył jedną bramkę, jednak włoski szkoleniowiec jeszcze nie zdecydował się na to, by uwzględnić go w kadrze meczowej. Jednak, patrząc na ostatnie wyniki City oraz wybryki Mario Balotellego, Tevez może w najbliższym czasie znowu przywdziać trykot klubu, którego kiedyś był kapitanem. Angielskie media twierdzą, że Mancini będzie chciał skorzystać z usług 28-latka już w starciu z Chelsea, które odbędzie się 21 marca.

Radości z tego, że Tevez znowu zagra, nie kryje tymczasowy kapitan Manchesteru City, Kolo Toure. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej przejął opaskę kapitańską po Vincencie Kompany’m, który zmaga się z kontuzją.
– Carlos jest świetnym zawodnikiem i już nie mogę się doczekać, kiedy zagra w tej drużynie. On jest wojownikiem, ma silny charakter i świetną technikę. Po prostu nie umiem się go doczekać – wyjawił były obrońca Arsenalu.











