Po świetnej drugiej połowie i elektryzującej końcówce meczu Fulham przegrało przed własną publicznością 1:3. Na pochwałę za szereg znakomitych interwencji zasłużył sobie Brad Friedel. Fulham oddało w tym meczu 20 celnych strzałów, a mimo to tylko raz pokonało amerykańskiego bramkarza.
W początkowej fazie spotkania piłkarze obu zespołów nie decydowali się na ofensywne zrywy na bramkę przeciwnika. Tottenham starał się szanować piłkę, długo wymieniając ją w linii pomocy i obrony, a Fulham ustawiło bardzo wysoki pressing. Sytuacja w meczu zmieniła się dopiero w 10. minucie – wtedy padła pierwsza bramka. Goście przeprowadzili szybką akcję na prawym skrzydle. Najpierw dośrodkował Lennon, ale jego podanie wybił na bok bramkarz gospodarzy. Kiedy z futbolówką minął się Adebayor, dopadł do niej nadbiegający z głębi pola Gareth Bale. Walijczyk nie zastanawiał się ani chwili i huknął z całej siły w światło bramki. Tam niefartownie wbiegał Chris Baird, od którego odbiła się mocno uderzona piłka. Tottenham prowadził na Craven Cottage od 10. minuty. Po bramce podopieczni Martina Jola postanowili przycisnąć przeciwnika. Nic konstruktywnego im jednak nie wychodziło. Kilka minut gry „uciekło” przez Scotta Parkera, który mocno został uderzony w nos.
W 23. minucie świetną akcję wypracowali sobie gospodarze. Steve Sidwell otrzymał podanie od Dembele i sprytnie, z obrońcą na plecach, zdołał odegrać ją do wbiegającego na wolne pole Dempseya. Amerykanin był w sytuacji sam na sam ze swoim rodakiem – Friedelem – i spisał się fatalnie. Mając do wyboru całą bramkę, wybrał złe miejsce i strzał obronił były golkiper Blackburn i Aston Villi. W 31. minucie zaatakowali gracze „Spurs”. Aaron Lennon pognał prawą stroną z piłką i dograł do Bale’a. Tam piłka odbiła się od Riise, co umożliwiło Schwarzerowi udaną interwencję. Siedem minut później na bramkę Australijczyka strzelał aktywny Lennon. Tym razem golkipera „The Cottagers” wyręczył Sidwell, skutecznie blokując uderzenie. Kiedy rozpoczynał się doliczony czas gry, goście zdobyli drugą bramkę. Tym razem nikt nie powstrzymał skrzydłowego „Kogutów”. Lennon zabrał się z piłką i przebiegł po lewym skrzydle od połowy boiska, by w polu karnym łatwym zwodem i balansem ciała wymanewrować Bairda i posłać piłkę do siatki. Chwilę po golu kontuzji nabawił się Grygera.
Martin Jol musiał w przerwie przemówić do ambicji swoich graczy, ponieważ od początku drugiej części gry Fulham było zupełnie inną drużyną. Kiedy już gospodarze dali wyszaleć się gościom, wzięli losy meczu w swoje ręce. W 52. minucie strzelał Damien Duff. Chwilę później po rzucie rożnym świetnie z główki uderzył Hangeland. Brad Friedel przeniósł futbolówkę ponad poprzeczką. Gospodarze nie przestawali naciskać i już w 56. minucie padł gol na 1:2. Piłkę do siatki posłał norweski obrońca, ale zanim piłka wpadła do siatki, dotknął ją jeszcze Kaboul. Kilka minut później gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania, lecz doskonałej okazji nie wykorzystał Dembele. W 65. minucie z boiska zszedł Van der Vaart, który tego wieczoru nic dobrego nie pokazał. Cztery minuty później znakomitą interwencją po raz kolejny popisał się Brad Friedel. Tym razem Amerykanin wybił piłkę po piekielnie mocnym strzale Bairda.










