Tottenham znowu zajmuje premiowane grą w kwalifikacjach Ligi Mistrzów czwarte miejsce w tabeli. „Koguty” bez problemu pokonały na własnym stadionie Blackburn Rovers 2:0. Gole na wagę zwycięstwa i gry w europejskiej elicie zdobyli Rafael van der Vaart oraz kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego Kyle Walker.
Tottenham, podobnie jak Chelsea i Newcastle, ma wielką ochotę grać w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Jednak „Koguty” zdają się robić wszystko, by w tej europejskiej elicie się nie znaleźć. Z trzeciego miejsca, które kiedyś przez długi czas zajmowali, spadli na szóstą lokatę i z wymienionymi wcześniej zespołami muszą walczyć o miejsce premiowane grą w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Podopieczni Harry’ego Redknappa nie potrafią wygrać od trzech ligowych spotkań, a w ostatniej kolejce sensacyjnie przegrali w derbach Londynu z QPR 1:0. Jeśli zespół z północnego Londynu wygra z walczącym o utrzymanie Blackburn, zrówna się punktami z Newcastle. Jednak zawodnicy Steve’a Keana, mający widmo gry w Championship, mogą podobnie jak beniaminek z Londynu pokusić się o niespodziankę i wywieźć z White Hart Lane chociaż punkt.

„Koguty” już w pierwszych sekundach potyczki z Blackburn mogły wyjść na prowadzenie. W pole karne bez problemu przebił się Luka Modrić i zdecydował się zagrywać wzdłuż bramki, całą akcję zamykał Aaron Lennon, ale trafił jedynie w boczną siatkę. Tottenham od pierwszego gwizdka zepchnął swoich rywali do defensywy, przejmując całkowicie inicjatywę. Danny Rose, Aaron Lennon i Kyle Walker dośrodkowywali to z prawej, to z lewej strony, ale ich zagrania padały łupem defensorów gości. W 8. minucie piękną bombą zza pola karnego popisał się Sandro, ale jego strzał odbił się od poprzeczki. Gospodarze z White Hart Lane dopięli swego w 21. minucie, Aaron Lennon dośrodkował w pole karne do Garetha Bale’a, główka Walijczyka została wybita z linii bramkowej przez obrońców Blackburn, ale trafiła do van der Vaarta, który półwolejem wpakował ją do siatki. Kilkadziesiąt sekund później indywidualną akcją popisał się Aaron Lennon, ale jego strzał zza pole karnego poszybował wysoko nad poprzeczką. Londyńczycy wciąż utrzymywali się przy piłce i starali się podwyższyć wynik meczu, ale obrona „Rovers” świetnie sobie radziła i unikała błędów. W ekipie gości kompletnie niewidoczny był najlepszy strzelec tego klubu, Yakubu. Rovers w ogóle nie zagroziło bramce Friedela, który mocno się nudził w pierwszych 45 minutach. W 42. minucie piłka po główce Williama Gallasa znowu trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Paula Robinsona. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Obrazy gry w drugiej połowie ani na chwilę nie zmienił się. Tottenham wciąż utrzymywał się przy piłce i dyktował tempo gry, a Blackburn broniło się całą jedenastką na swojej połowie. Środek pola zdominowali Sandro oraz Modric, a na skrzydłach szaleli Rose, Walker, Lennon i Bale. Mimo ogromnej przewagi „Kogutom” brakowało postawienia kropki nad i. Na strzały z dystansu zdecydowali się Luka Modrić i Gareth Bale, ale były one bardzo niecelne. Dopiero w 75. minucie piłka znowu zatrzepotała w siatce. Kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Kyle Walker, nie dając Paulowi Robinsonowi szans na interwencję. Tym trafieniem młody angielski defensor pokazał, że zasługuje na tytuł młodego piłkarza ligi angielskiej obecnego sezonu. Blackburn, mające dwie bramki straty, nawet nie kwapiło się, by strzelić bramkę honorową. Amerykański weteran bramkarski, Brad Friedel, niesamowicie się dzisiaj nudził. Żaden z piłkarzy Steve’a Keana, nie chciał sprawdzić, w jakiej znajduje się dyspozycji Amerykanin. Totteham zasłużenie pokonał Blackburn, które jest coraz bliżej gry w Championship.










