Najbardziej oczekiwany mecz tej kolejki Premier League – derby Londynu pomiędzy Tottenhamem a Arsenalem – z pewnością nie zawiódł oczekiwań kibiców. Spotkanie było bardzo wyrównane, do samego końca nie było wiadomo, kto zejdzie z boiska zwycięsko.

Spotkanie nieco lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy od pierwszych minut stwarzali spore zagrożenie pod bramką Wojciecha Szczęsnego. Najpierw wysoko ponad bramką uderzył Defoe, a kilka chwil później sytuację sam na sam z polskim bramkarzem zmarnował Scott Parker. „Kanonierzy” pierwszy strzał na bramkę oddali dopiero w 16. minucie spotkania. Mało brakowało, aby piłka po uderzeniu Theo Walcotta znalazła się w siatce Friedela. Chwilę później gorąco zrobiło się po przeciwnej stronie boiska, kiedy to swoim firmowym rajdem popisał się Gareth Bale. Dośrodkowanie Walijczyka nie przyniosło jednak większych efektów, gdyż Rafael van der Vaart posłał piłkę w trybuny.

W okolicach 30. minuty obydwa zespoły stworzyły sobie po jednej stuprocentowej sytuacji. Najpierw Defoe dobrze dośrodkował do niepilnowanego van der Vaarta, ale Holender uderzył prosto w Szczęsnego. Kilka chwil później piękną akcję wyprowadził Robin Van Persie, a następnie podał piłkę do Gervinho, który mając przed sobą całą bramkę, strzelił obok niej. Te sytuacje pokazały jednak, że defensywy obu zespołów popełniają błędy, trzeba je tylko umieć odpowiednio wykorzystać. W 40. minucie uczynił to van der Vaart, który po dobrym podaniu od Adebayora nie pozostawił szans Wojciechowi Szczęsnemu. „Spurs” jeszcze przed przerwą chcieli zdobyć drugą bramkę, ale ładny strzał Garetha Bale’a nie sprawił większych problemów obronie Arsenalu.
Druga połowa również rozpoczęła się od ataków Tottenhamu. Jednak to „Kanonierzy” w 51. minucie zdobyli bramkę, wyrównując tym samym wynik spotkania. Po dośrodkowaniu Songa piłkę do bramki wpakował Ramsey. Kilka chwil później gospodarze mogli ponownie wyjść na prowadzenie, ale w starciu sam na sam z Adebayorem zimną krew zachował Wojciech Szczęsny, który kapitalnie wyczuł intencje snajpera. W 73. minucie jednak polski golkiper zawiódł, popełniając błąd przy strzale z dystansu Walkera. Wynik 2:1 zapowiadał ciekawą końcówkę spotkania. Pomyliłby się jednak ten, kto myślał, że taki wynik zmotywuje Arsenal do lepszej gry. Wręcz przeciwnie – to drużyna Harry’ego Redknappa miała zdecydowaną przewagę. „Kanonierom” nie pomogło nawet wejście Wojciecha Szczęsnego w pole karne rywala przy ostatnim rzucie rożnym – mecz skończył się zwycięstwem Tottenhamu.











