Tottenham Hotspur tylko zremisował na własnym stadionie z Wolverhampton Wanderers 1:1. Tym samym dał odskoczyć Manchesterowi United, do którego traci obecnie dwa punkty.

Jak przystało na faworyta, Tottenham od pierwszych minut zaczął nacierać na bramkę rywali. Już w czwartej minucie pierwszą dobrą okazję do zdobycia gola zmarnował Luka Modrić. Chwilę później gra została wstrzymana, ponieważ Berra doznał jakiegoś urazu. Około dziesiątej minuty mecz został wznowiony, ale nie na długo – już w 14. minucie jakiś problem złapał Rafaela van der Vaarta. Na szczęście tym razem przerwa nie trwała aż tak długo i po chwili piłkarze mogli kontynuować grę. Po około 20 minutach gry dobrą okazję do zdobycia pierwszej bramki w dzisiejszym spotkaniu zmarnował Gareth Bale. Chwilę później nieco szczęścia przy strzale zabrakło Luce Modriciowi.

W 22. minucie, dosyć niespodziewanie, na prowadzenie wyszedł Wolverhampton. Autorem bramki był Steven Fletcher. Już kilka sekund po straconym golu Tottenham mógł wyrównać, ale po raz kolejny pomylił się Bale. W 27. minucie dobrą okazję do wyrównania zmarnował van der Vaart. Holender do spółki z Bale’em coraz częściej dawali się we znaki defensywie „Wilków”, ale nie przynosiło to efektu bramkowego. W 42. minucie mogło być już nawet 2:0 dla gości, ale piłki w siatce nie zdołał umieścić Michael Kightly. Tuż przed przerwą kolejne dwie dobre szanse zmarnowali podopieczni Harry’ego Redknappa – drogi do bramki nie potrafili znaleźć van der Vaart i Adebayor.

Druga połowa rozpoczęła się po myśli gospodarzy – najpierw okazję do wyrównania zmarnował Bale, ale w 52. minucie „Spurs” udało się zmienić wynik spotkania. Walijczyk, który dzisiaj nie mógł znaleźć drogi do siatki, tym razem podawał piłkę do Luki Modricia, a Chorwat pokonał Hennesseya. Chwilę później miał ochotę na drugiego gola, ale jego strzał został zablokowany. W 54. minucie swoich sił próbował Aaron Lennon, ale nie zdołał umieścić piłki w bramce. Dziesięć minut później Bale uderzał głową na bramkę „Wolves”, ale tym razem również nie udało mu się zdobyć gola. W 69. minucie sędzia sięgnął po żółty kartonik, aby ukarać Assou-Ekotto. Chwilę później gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, ale strzał Michaela Dawsona po rzucie rożnym nie przyniósł oczekiwanego efektu.











