Drużyna Evertonu była ostatnio na fali. Udało jej się pokonać najlepsze kluby Premiership – Manchester i Chelsea. Tym ciekawiej zapowiadało się spotkanie z Tottenhamem, który w tabeli także znajduje się wyżej. „Spurs” udało się jednak wygrać po golach Modricia i Pawliuczenki. Jedyne trafienie dla Evertonu zaliczył Yakubu.
Mecz rozpoczął się od przewagi gospodarzy. Już w 4. minucie po rzucie rożnym szansę miał Modrić, jednak Arteta zablokował jego strzał. Tottenham nie poddawał się jednak i cały czas wywierał presję na rywalach, a na pierwszego gola trzeba było czekać jedynie do 11. minuty. Piłkę otrzymał Defoe, który podał do Pawliuczenki, a ten nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Fatalnie zachowała się obrona Evertonu, dzięki czemu Pawliuczenko zdobył swojego piątego gola w ciągu tygodnia.
Goście mieli nadzieję szybko otrząsnąć się po straconej bramce, ich strzały były jednak blokowane. Gol padł w 28. minucie, znowu po drugiej stronie boiska. Luka Modrić w świetnym stylu pokonał nieszczęsnego Tima Howarda i zapewnił swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie. Do końca pierwszej połowy nikomu nie udało się już zdobyć bramki, a ewentualne strzały były niecelne lub blokowane.
Po przerwie także nie trzeba było długo czekać na bramkę. Już w 55. minucie gola kontaktowego dla Evertonu zdobył po błędzie bramkarza Tottenhamu Yakubu. Po chwili kolejną szansę gości obronić zdołał Gomes. Mecz stał się bardziej wyrównany niż w pierwszej połowie, momentami przeważała drużyna Evertonu, która miała spore nadzieje na wywalczenie chociażby remisu. Strzały po obu stronach boiska były jednak blokowane przez obrońców lub bronione przez golkiperów. Sporo żółtych kartek świadczy o tym, jak zacięta była walka pomiędzy drużynami, zwłaszcza goście starali się zdobyć kolejną bramkę na wszelkie możliwe sposoby. Nie udało im się to jednak i spotkanie zakończyło się wygraną Tottenhamu 2:1.










