W niedzielnym spotkaniu 8. kolejki Premier League zmierzyły się drużyny Aston Villi i Tottenhamu. Zwyciężyła ekipa z Londynu, pokonując gospodarzy 2:0 po golach Townsenda i Soldado. Na uwagę zasługuje fenomenalna postawa strzelca pierwszego gola w tym meczu, Androsa Townsenda, który rozegrał bardzo dobry pojedynek.
Pierwsza połowa rozpoczęła się nizwykle spokojnie. Piłkarze Tottenhamu długo przygotowywali akcje, lecz nie wynikało z nich nic konkretnego. W 10. minucie wydawało się, że Westwood powinien zostać ukarany czerwoną kartką, ponieważ zaatakował rywala nakładką, co wyglądało bardzo brutalnie. Goście od początku przejęli inicjatywę, jednak brakowało pomysłu na stworzenie realnego zagrożenia. Po pierwszym kwadransie coś ruszyło. W 17. minucie Sandro uderzył bardzo mocno z kilkudziesięciu metrów, ale Guzan był dobrze ustawiony w bramce. Po dwudziestominutowej przewadze Tottenhamu swoją szansę mieli gospodarze. Westwood kapitalnie uderzył z półwoleja na bramkę Llorisa, ale bramkarz „Kogutów” nie dał się pokonać. Niewiele byli w stanie zrobić piłkarze Aston Villi.

W 31. minucie gola zdobyli gracze Tottenhamu. Andros Townsend fenomenalnie zacentrował i pokonał bramkarza rywali. Pięć minut później goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale dobry strzał głową Sigurdssona po podaniu Vertonghena nieznacznie minął bramkę. W końcówce Weimann miał bardzo dobrą pozycję do strzału na linii pola karnego, lecz fatalnie uderzył. Była to jednak doskonała okazja do wyrównania wyniku. W doliczonym czasie gry Townsend mógł strzelić bramkę. Anglik uderzył mocno przy słupku, ale cudownie obronił Guzan. Pierwsza część gry raczej nie była porywająca. Poza golem Townsenda niewiele się wydarzyło, jednak końcówka mogła się podobać.
W drugiej połowie już w 50. minucie wydawało się, że Guzan znów będzie wyjmował piłkę z siatki. Paulinho groźnie uderzył w kierunku krótkiego słupka, a bramkarz Aston Villi miał ogromne kłopoty z obroną. Długo nic się w tym meczu nie działo, aż do momentu, kiedy na boisku pojawił się Benteke. Kilka chwil po wejściu już był blisko pokonania Llorisa strzałem głową, ale minimalnie chybił. Kiedy wydawało się, że Aston Villa wraca na właściwe tory, bramkę zdobyli goście. Tym razem wskutek pięknej akcji, którą po podaniu Paulinho zwieńczył spokojnym, technicznym strzałem Soldado.
Nieźle radził sobie w niedzielnym meczu Townsend, który szukał swojej drugiej bramki w ostatnim kwadransie spotkania. Wydawało się, że drugie trafienie Tottenhamu uspokoi trochę jego zapędy, a tymczasem gol zdobyty przez Soldado dodał mu tylko swobody w konstruowaniu akcji. Niesamowity Townsend szarżował na bramkę rywali, jakby nie odczuwał żadnego zmęczenia. W ostatnich minutach pojawił się na boisku dobrze znany polskim kibicom Aleksandyr Tonew, który dość mocno uderzył na bramkę Llorisa, ale bramkarz Tottenhamu nie miał problemu z obroną tego strzału. Drugą połowę bardzo dobrze wykonali goście, a najlepszym zawodnikiem na boisku był bez wątpienia Andros Townsend.









