Tottenham Hotspur wygrał ze Stoke City 3:0 (1:0) w meczu 19. kolejki Premier League. W efekcie gospodarze nie stracili kontaktu z czołówką, a goście przedłużyli niechlubną passę meczów na wyjeździe bez zwycięstwa.
Przez cały mecz faworyci prowadzili grę, ani na chwilę nie oddając rywalom inicjatywy. Choć w pierwszej połowie zawodnicy „The Spurs” ledwo zdołali strzelić jedną bramkę z rzutu karnego, to w drugiej części gry piłkarze ze stolicy Anglii dołożyli dwa gole i spokojnie bronili wypracowanej przewagi. Ozdobą spotkania był przepiękny strzał Aarona Lennona, którym ustalił wynik meczu.

Już po kwadransie gry gospodarze mogli prowadzić. Piłka po kiksie Adebayora powędrowała do Eriksena, jednak Duńczyk uderzył wprost w interweniującego Sorensena. Dziesięć minut przed końcem pierwszej części gry sędzia podyktował rzut karny dla Tottenhamu po tym, jak piłka po strzale Adebayora uderzyła w rękę Shawcrossa. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Soldado. Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych, lecz nie da się ukryć, że to piłkarze „The Spurs” przeważali i zasłużyli na prowadzenie.
W drugiej połowie podopieczni Tima Sherwooda nadal nie dawali przyjezdnym dojść do głosu i powoli ich rozpracowywali. W 58. minucie Soldado miał doskonałą sytuację, jednak z dziesięciu metrów uderzył prosto w bramkarza. W 65. minucie Dembele powiększył prowadzenie „Kogutów” technicznym strzałem zza pola karnego. Cztery minuty później fenomenalnym wolejem popisał się Aaron Lennon i zdobył trzecią bramkę. Kwadrans przed końcem Lamela stanął przed świetną szansą, ale w ostatniej chwili Shawcross uratował swoją drużynę ofiarnym wślizgiem. Do końca meczu wynik się nie zmienił i gospodarze pewnie zdobyli kolejne trzy punkty.











