Tottenham Hotspur wygrał na własnym stadionie z Aston Villą 2:0. Bramki zdobywali Steven Caulker oraz Aaron Lennon. Swój pierwszy występ w lidze zanotował Hugo Lloris, który dotychczas musiał ustępować miejsca między słupkami Bradowi Friedelowi.
W tym meczu zdecydowanym faworytem była drużyna prowadzona przez Andre Villasa-Boasa. Portugalski szkoleniowiec w końcu znalazł wspólny język ze swoimi podopiecznymi i w ostatnim czasie „The Spurs” prezentowali się z bardzo dobrej strony. Nie inaczej było dzisiaj. Na grę Tottenhamu patrzyło się bardzo przyjemnie. Niezliczona ilość podań, zdecydowana przewaga w posiadaniu piłki – to wszystko złożyło się na zwycięstwo „Kogutów”.

W pierwszej połowie gospodarze niemal bez przerwy znajdowali się na połowie rywala. Debiutujący w Premier League Hugo Lloris mógł ze spokojem obserwować przebieg spotkania we własnym polu karnym, nie obawiając się konieczności wykonywania trudnych interwencji. Bardzo dobre okazje do zdobycia bramki mieli Jermain Defoe, Clint Dempsey oraz Aaron Lennon. Żadnej z nich nie udało się jednak zamienić na trafienie dające Tottenhamowi prowadzenie. Do przerwy kibice nie oglądali więc goli.
W drugiej części meczu gospodarze wzięli się do roboty i nareszcie pokazali zgromadzonej na White Heart Lane publiczności to, na co czekała ona od pierwszej minuty. W 58. minucie po rzucie rożnym do trudnego strzału złożył się Defoe, piłka po drodze odbiła się jeszcze od nóg Caulkera i wpadła do bramki dobrze dysponowanego dzisiaj Guzana. Dziesięć minut później ciekawą akcję prawą stroną boiska przeprowadził Aaron Lennon i sam wykończył ją precyzyjnym strzałem po ziemi w długi róg, pozostawiając golkipera bez szans na interwencję i ośmieszając obrońców Aston Villi. Tuż przed końcem spotkania mogła paść trzecia bramka dla „The Spurs”, kiedy mocno z lewej strony pola karnego uderzał Bale, ale futbolówka po interwencji Guzana trafiła w słupek.










