W niedzielę dokończono 6. kolejkę sezonu 2008/2009 w Premiership. Kibice mogą czuć się usatysfakcjonowani, gdyż w dwóch meczach zobaczyli pięć goli. O ile porażkę Tottenhamu można było przewidzieć, o tyle zespół Wigan Athletic sprawił sporą niespodziankę.
Londyńczycy grali na własnym stadionie z Manchesterem City. Zdecydowanymi faworytami konfrontacji byli goście, którzy w ubiegłym tygodniu rozgromili zeszłorocznego zdobywcę Pucharu Anglii, drużynę Portsmouth. Gospodarze bardzo chcieli pokazać, że pieniądze nie grają, a potentat finansowy, płacący gigantyczne gaże Jo i Robinho, jest do pokonania. Miejscowi od samego początku narzucili własny styl gry i po bramce Valencii objęli prowadzenie. Długo jednak się nim nie cieszyli, gdyż 6 minut później na tablicy świetlnej ukazał się rezultat remisowy, a do wyrównania doprowadził zdobywca czwartego miejsca na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, Vincent Kompany. Gracze City myśleli, że to teraz oni będą zdobywać gole, ale się z tym przeliczyli. Niecałe 600 sekund później po raz drugi skapitulował bramkarz gości, a jego katem okazał Amr Zaki. Taki wynik utrzymał się do przerwy. W drugiej połowie zespół z Manchesteru z Brazylijczykami Jo i Robinho na czele dążył do wyrównania. Jednak ekipie Wigan udało się utrzymać korzystny rezultat i odnieść zwycięstwo. Za tydzień londyńczycy zagrają ponownie u siebie z Middlesbrough, a City wybierze się do Blackburn.
Chyba już tylko cud może uratować posadę Juande Ramosa. Prowadzony przez hiszpańskiego szkoleniowca Tottenham Hotspur znowu przegrał. Tym razem uległ drużynie Portsmouth 0:2. Gospodarze gole strzelali co 34 minuty. Tyle czasu pierwszej połowy upłynęło, zanim Heurelho Gomesa pokonał z karnego Jermaine Defoe. W 68. minucie wynik meczu ustalił eksgracz Liverpoolu, Peter Crouch. Jeśli „Spurs” w czwartek nie wyeliminują krakowskiej Wisły z Pucharu UEFA, twórca sukcesów Sevilli pożegna się z White Harte Lane. Jeżeli jednak to oni awansują do grupy, być może Ramos dostanie jeszcze szansę w potyczce z Hull City.










