Koguty minimalnie pokonały Fulham w małych derbach Londynu. Zwycięskie gole strzelali Pawliuczenko i Huddelstone. Natomiast dwa ostatnie zespoły w tabeli tylko zremisowały, co nie zmienia ich sytuacji.
Fulham 1:2 Tottenham
Czyli małe derby Londynu. W roli faworyta spotkania występują goście, ale biorąc pod uwagę ich ostatnią dyspozycję czyli grę „w kratkę” zdobycie trzech punktów może być dla nich nie lada wyzwaniem. „Koguty” doskonale wiedzą, że Craven Cottage nie jest łatwym terenem do wygrywania, a ostatnim razem odnieśli tu sukces w 2002 roku. Harry Redknapp w tym meczu nie może liczyć na Michaela Dawsona, Jermaina Defoe, Jamiego O’Hary i Jonathana Woodgate’a. Fulham po ośmiu kolejkach zanotowało siedem remisów, wygrywając jedynie z ostatnimi w tabeli „Wilkami”. W ich ekipie w tym meczu zabraknie Philippe’a Senderosa i Bobby’ego Zamory.
Pierwsze minuty spotkania należały do Tottenhamu. Najpierw ładnym strzałem popisał się Pawliuczenko, ale piłka przeszła tuż obok słupka a następnie próbował Sandro ale efekt był ten sam. W odpowiedzi gospodarzy najpierw z głowy po rzucie rożnym piłkę uderzał Dimoansy Kamara, a w 28. minucie z dystansu strzelał Salcido, ale piłka przeszła tuż nad poprzeczką. Dwie minuty później The Cottagers wyszli na prowadzenie. Bramkę po asyście Clinta Dempseya strzelił aktywny w tym spotkaniu Kamara. Jednak chwilę później „Koguty” wyrównały. Po strzale Rafaela Van Der Vaarta piłka trafiła w poprzeczkę, ale dopadł do niej Pawliuczenko i z najbliższej odległości skierował do bramki Schwartzera. Jeszcze przed przerwą Fulham mógł wyjść na prowadzenie w tym meczu. Strzał z dalekiej odległości oddał strzelec gola – Kamara, lecz świetnie w bramce spisał się Gomes.
W drugiej połowie piłkarze oby dwóch drużyn nie oszczędzali bramkarzy. Na bramkę Schwartzera strzelali odpowiednio Van der Vaart, Lennon a z po przeciwnej stronie Demspey i Baird. Jednak to „Spursom” udało się pierwszym zdobyć gola. Bramkę po rzucie rożnym zdobył Tom Huddlestone. Gospodarze nie mieli pomysłu na kontratak, a częściej przy piłce byli piłkarze Redknappa. W 80. minucie swojej szansy nie wykorzystał będący w świetnej dyspozycji w tym spotkaniu Van Der Vaart. Ostatecznie wynik meczu się nie zmienił i Tottenham odniósł czwarte zwycięstwo w tym sezonie.
Wolverhampton 1:1 West Ham United
Pojedynek outsiderów Premier League zapowiadał się meczem walki. W tym pojedynku liczyły się przede wszystkim trzy punkty. „Wilki” przegrały ostatnio cztery spotkania z rzędu, jednak pasmo porażek „Młotów” z początku sezonu zadecydowało, że jak na razie nie są „czerwoną latarnią” Premiership. West Ham przystąpiło do spotkania bez Behramiego, Hitzlspergera, Hinesa, Collisona i Kurucza. Natomiast w ekipie gości brakuje Kightly’ego, Hunta, Zubara, Guedioury.
Spotkanie zaczęło się fatalnie dla Wolverhampton. Już w 5. minucie spotkania boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Craddock. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, zaledwie pięć minut później pierwszego gola dla „Wilków” strzelił Matthew Jarvis. Ward strzelał na bramkę Greena, ale jego interwencja spowodowała, że piłka trafiła pod nogi Jarvisa, który posłał ją do pustej bramki. West Ham widząc przewagę gospodarzy ruszył do ataku, ale jego akcje były rozbijane przez piłkarzy Micka McCarthy’ego. Do końca pierwszej części spotkania wynik nie uległ zmianie.










