W drugim wtorkowym spotkaniu Premiership Tottenham Hotspur zremisował z Sunderlandem 1:1. Piątą bramkę w lidze strzelił Rafael van der Vaart. Remis ekipie Steve’a Bruca zapewnił Asamoah Gyan.

Pierwszy strzał na White Hart Lane podczas meczu Tottenham – Sunderland oddał Luka Modrić. Chorwat w trzeciej minucie gry opanował piłkę przed polem karnym i uderzył na bramkę gości. Bez problemów obronił strzał Craig Gordon. Trzy minuty później również z dystansu próbował Pawliuczenko. Napastnik „Kogutów” posłał jednak piłkę obok słupka. Mało brakowało, a w dziesiątej minucie do własnej siatki piłkę wbiłby Kaboul. Środkowy obrońca gospodarzy blokował strzał przeciwnika i tylko centymetry dzieliły go od samobója. W 12. minucie gorąco zrobiło się pod bramką Sunderlandu. W akcji podopiecznych Harry’ego Redknappa było, co prawda, sporo przypadku, jednak mało brakowało, żeby któryś z graczy skierował piłkę w światło bramki. W 17. minucie Tom Huddlestone pokusił się o strzał z pierwszej piłki sprzed pola karnego i trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Mało zabrakło, a Anglik zdobyłby bramkę niezwykle rzadkiej urody.
Tottenham wyraźnie przeważał w pierwszej części gry. Gracze Redknappa częściej znajdowali się w posiadaniu piłki i bezsprzecznie panowali w środku pola. Wydawało się, że goście całkowicie nie mają pomysłu na grę i od czasu do czasu próbowali kontrować graczy Spurs. W 34. minucie Tottenham na raty rozegrał rzut rożny i w pozycji strzeleckiej znalazł się Van der Vaart. Holender mocno uderzył na bramkę, ale znakomicie jego strzał obronił Gordon. Pięć minut później po raz pierwszy do wysiłku zmuszony został Gomes. Bramkarz Tottenhamu z powodzeniem interweniował przy strzale, którego autorem był Asamoah Gyan. Pod koniec pierwszej części gry, w 44. minucie, przed szansą strzelenia gola stanął David Bentley. Skrzydłowy „Kogutów” posłał piłkę w samo okienko, ale z najwyższym wysiłkiem piłkę wybił Craig Gordon. Kibice na White Hart Lane w pierwszej połowie nie ujrzeli piłki w siatce, ale po tym, co prezentowali gospodarze, mogli mieć nadzieję, że w drugiej połowie worek z golami się otworzy.

Na początku drugiej połowy, podobnie jak w pierwszej, lepiej grali podopieczni Harry’ego Redknappa. Pierwszą klarowną sytuację na zdobycie gola miał Rafael van der Vaart. Akcję na prawym skrzydle zainicjował Bentley, który wyłożył piłkę Huttonowi, a ten dośrodkował do całkowicie nieupilnowanego Holendra. Gdyby tylko były gracz Realu Madryt lepiej przymierzył, zdobyłby ładną bramkę z główki. Tak się jednak nie stało i futbolówka potoczyła się obok słupka. W odpowiedzi cztery minuty później na strzał z dystansu zdecydował się Dany Welbeck. Uderzenie wypożyczonego z Manchesteru United napastnika zostało jednak zablokowane na rzut rożny. Dziesięć minut później kibice na White Hart Lane ujrzeli w końcu piłkę w siatce gości. Bramkę zdobył Van der Vaart, ale gol był zasługą Garetha Bale’a i Petera Croucha. Najpierw Walijczyk dośrodkował w pole karne, tam piłkę do Holendra zgrał napastnik reprezentacji Anglii. Temu ostatniemu zostało już tylko obrócić się z piłką i z najmniejszej odległości umieścić ją w siatce. Radość kibiców zgromadzonych na stadionie w Londynie nie trwała jednak długo. Dwie minuty później bramkę na 1:1 strzelił Asamoah Gyan. Napastnik Sunderlandu wykorzystał pożyteczne zagranie Welbecka oraz błąd pary stoperów gospodarzy i spokojnie wykończył piłkę, posyłając ją do siatki pod ramieniem Gomesa.











