Dzisiejszego dnia Tottenham przybliżył się do zdobycia czwartego miejsca w tabeli, pokonując 2:1 Stoke. W innym spotkaniu Everton pokonał 2:0 Bolton.
Stoke – Tottenham
Pojedynek Stoke z Tottenhamem był rywalizacją ekip z przeciwległych biegunów. „Spurs” przed tą kolejką zajmowali czwarte miejsce w tabeli, za to ich rywale 11. i gospodarze wciąż nie są pewni pozostania w elicie na kolejny rok. Niewątpliwym faworytem byli goście, prowadzeni przez Harryego Redknappa. Jednak Stoke zawsze było dla nich niewygodnym przeciwnikiem. Odkąd obie drużyny ponownie mogą mierzyć się w Premiership, Tottenham wygrał tylko raz, dwa razy schodząc z pola pokonanym.
Początek spotkania był zdecydowanie lepszy w wykonaniu przyjezdnych. W siódmej minucie Roman Palyuchenko oddał celny strzał na bramkę rywali, jednak nie wystarczająco mocny, by zdobyć gola. Chwilę później Sebastien Bassong uderzał głową, ale i on nie wpisał się na listę strzelców. Tottenham ciągle miał przewagę optyczną, jednak Stoke odgryzało się groźnymi akcjami jak np. strzał Abdoulaye Faye w 23. minucie.
Rosyjski napastnik „Kogutów” miał najwyraźniej dzisiejszego dnia mocno rozregulowany celownik, gdyż w 31. minucie zmarnował kolejną, bardzo dobrą sytuację do przechylenia wyniku na swoją korzyść. Tuż przed przerwą, za sprawą Ricardo Fullera, zagrożenie pod bramką Gomesa stworzyli gospodarze, ale nic z tego nie wyszło.
Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie Tottenham wyszedł na prowadzenie. Peter Crouch świetnie zagrał do Eidura Gudjohnsena, a wszechstronny Islandczyk nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Goście wcale nie zwalniali tempa. Chorwaccy pomocnicy, Luka Modric i Niko Kranjcar, swoimi strzałami wymuszali wzmożoną koncentrację na Thomasie Sorensenie, strzegącym bramki Stoke.
W 63. minucie opłakany w skutkach błąd popełnił Assou-Ekotto, który sfaulował w polu karnym jednego z graczy przeciwników. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Matthew Etherington. To nie był jednak koniec emocji. Niespełna kwadrans po tym zdarzeniu, Niko Kranjcar wyprowadził „Spurs” na prowadzenie. Asystował mu Kameruńczyk, który odkupił swoje winy za spowodowanie karnego. Ten gol przesądził losy meczu.
Everton – Bolton
Mimo, że Everton i Bolton w tabeli dzielą tylko trzy miejsca, obie ekipy mają zupełnie inne aspiracje. Pierwsi nie grają właściwie o nic, wegetując w okolicach środka tabeli, za to drudzy dalej muszą toczyć heroiczny bój, o pozostanie wśród najlepszych angielskich ekip.
Pojedynek między tymi drużynami rozpoczął się od bardzo dobrej akcji gości. Johan Elmander został jednak zablokowany przez jednego z piłkarzy popularnych „The Toffies”. Bolton nie miał zamiaru na tym poprzestać, w dziesiątej minucie Zat Knight trafił w światło bramki, ale gola nie zdobył. Po kwadransie grę w tym spotkaniu, z powodu kontuzji, musiał zakończyć Vicor Anichebe, za którego wszedł Diniyar Bilyaletdinov
W 21. minucie swoją okazję mieli liverpoolczycy, ale Mikel Arteta ostatecznie został zablokowany. Kevin Davies szybko odpowiedział Evertonowi, jednak nie na tyle skutecznie, by świętować zdobycie bramki. W pierwszej połowie warto wyróżnić jeszcze akcję Stevena Pienaara, ostatecznie zakończoną niepowodzeniem.










