Totalna demolka na boisku Tottenhamu, kompromitacja Realu i szalony mecz w Liverpoolu! Czyli podsumowanie drugiej kolejki Ligi Mistrzów


Zapraszamy na podsumowanie kolejki numer dwa rozgrywek Ligi Mistrzów 2019/2020!

3 października 2019 Totalna demolka na boisku Tottenhamu, kompromitacja Realu i szalony mecz w Liverpoolu! Czyli podsumowanie drugiej kolejki Ligi Mistrzów

Druga seria gier w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA przyniosła wiele emocji. W meczu Tottenham – Bayern padło aż dziewięć bramek, a Real Madryt sensacyjnie zremisował z Club Brugge. Nie zabrakło także goli w ostatnich minutach meczu. O tym wszystkim piszemy w dzisiejszym podsumowaniu minionej kolejki Ligi Mistrzów.


Udostępnij na Udostępnij na

Zdecydowanie wydarzeniem kolejki jest spotkanie Tottenham – Bayern. Drużyna z północnego Londynu doznała sromotnej porażki przed własną publicznością. Jednak nie tylko ten mecz jest wart dokładniejszego opisania. Dlatego zapraszamy na podsumowanie całej drugiej kolejki Ligi Mistrzów.

Real skompromitowany

„Królewscy” po wygraniu Ligi Mistrzów trzy razy z rzędu w poprzedniej edycji dość szybko zostali wyeliminowani przez Ajax Amsterdam. Na drużynę Zinedine’a Zidane’a nieustannie spadają słowa krytyki, a włodarze Realu są ganieni za najgorszy transfer tego lata w Europie. Mowa o zakupieniu bramkarza Chelsea, Thibauta Courtois.

W meczu przeciwko belgijskiemu Brugge Belg wpuścił dwie bramki, a madrytczycy po pierwszej połowie przegrywali 0:2. W drugiej części spotkania na bramce stanął Areola. Według wielu różnych doniesień Courtois miał opuścić boisko ze względu na złe samopoczucie, a w przerwie spotkania podobno wymiotował.

Po przerwie „Królewscy” wciąż nie zachwycali, ale ich gra wystarczyła, aby doprowadzić do wyrównania. Bramkę kontaktową (nieco kontrowersyjną) zdobył Ramos, a na kilka minut przed końcem wyrównał Casemiro. Mimo to wynik 2:2 po ogromnych męczarniach trzeba uznać za sensacyjny i kompromitujący dla Realu Madryt.

Masakra w Londynie

Na White Hart Lane w poprzednim sezonie Ligi Mistrzów potrafiły dziać się cuda. Takie jak chociażby mecz z Manchesterem City. Nie inaczej było i tym razem, tyle że to nie gracze Tottenhamu czarowali kibiców. Dla Mauricio Pochettino wtorkowy wieczór pozostanie koszmarem, który męczyć będzie go najpewniej do końca życia.

Gdy wynik meczu po zaledwie 12 minutach otworzył Son, nic nie wskazywało na to, że Bayern sprawi Tottenhamowi jakiekolwiek problemy. „Bawarczycy” jednak dopiero się rozkręcali, a w tym meczu wychodziło im dosłownie wszystko. „Die Roten” działali jak świeżo naoliwiona maszyna, której nie sposób zatrzymać.

Najpierw Kimmich, a później Lewandowski. Dwa magiczne trafienia, które oczarowały kibiców nie tylko na stadionie, ale także i tych przed telewizorami. Na przerwę Tottenham schodził z zaledwie jedną bramką straty, a wynik meczu wciąż był otwarty. Rozmowa z trenerem Pochettino… cóż, powiedzmy, że nie wpłynęła na piłkarzy w najlepszy sposób, gdyż to, co stało się w drugiej części spotkania, zszokowało cały piłkarski świat.

Bayern rozpoczął z wysokiego C. Gnabry po raz pierwszy, i po raz drugi. Po zaledwie dziesięciu minutach pierwszej połowy mieliśmy już 4:1, ale londyńczycy zdołali wywalczyć rzut karny. Real pokazał, że dwubramkowe prowadzenie na własnym stadionie da się odrobić. Zwycięstwo Bayernu znów było zagrożone.

Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane w końcówce spotkania. W zaledwie pięć minut Gnabry strzelił kolejne dwie bramki, a Lewandowski także dołożył coś od siebie. Bawarczycy przejechali się po ekipie „Spurs”, wygrywając 7:2 na wyjeździe, w miejscu, gdzie w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów Tottenham był w stanie pokonać każdego.

Dwa szybkie ciosy Atletico

W spotkaniu Lokomotivu Moskwa z Atletico Madryt od pierwszej minuty zagrało dwóch Polaków. W zespole rosyjskiego klubu mogliśmy zobaczyć Macieja Rybusa oraz znajdującego się ostatnio w wybitnej formie Grzegorza Krychowiaka. Niestety ich klub nie poradził sobie z Atletico.

Hiszpanie wyprowadzili dwa szybkie ciosy w drugiej połowie spotkania. Do siatki trafiali Joao Felix i Thomas Partey. Przy bramce Portugalczyka zawinił niestety Maciej Rybus, który nie zdążył wrócić i przegrał pojedynek z Alvaro Moratą. Nie popisał się także bramkarz Rosjan – pierwszy strzał Feliksa odbił wprost pod jego nogi. Joao nie mógł nie wykorzystać takiej okazji i huknął prosto do bramki z bliskiej odległości.

Meczu do szufladki z napisem „lepiej zapomnieć” z pewnością nie może wrzucić Grzegorz Krychowiak. Wyróżniał się nie tylko wśród graczy z Moskwy, lecz także ogólnie – wśród wszystkich. Nie jest to zaskoczeniem ze względu na to, że Polak to jedna z najbarwniejszych postaci tego sezonu rosyjskiej ekstraklasy.

Slavia nie zaskoczyła po raz drugi

W poprzedniej kolejce zawodnicy Slavii Praga sprawili nie lada niespodziankę, kiedy to zremisowali z Interem na wyjeździe 1:1. Lider Serie A nie dał rady pokonać przyjezdnych z Czech. Problemów z „Czerwono-białymi” nie miała za to Borussia Dortmund, która na wyjeździe pokonała prażan 2:0.

To spotkanie było meczem dwóch zawodników. Dwóch bohaterów, którzy poprowadzili Borussię do zwycięstwa nad Slavią, która wcale nie zaprezentowała się źle. Czesi mogą stać się czarnym koniem rozgrywek, a jeśli nie awansują z grupy, to mają duże szanse na to, aby dojść bardzo daleko w rozgrywkach Ligi Europy.

To Achraf Hakimi i Julian Brandt skradli show tego wieczoru w Pradze. Niemiec dwukrotnie obsłużył Hakimiego fantastycznymi podaniami, a sam Marokańczyk zaprezentował swoje umiejętności w najlepszy możliwy sposób. Dzięki temu duetowi Borussia wywiozła z Czech trzy punkty i zajmuje pierwsze miejsce w swojej grupie.

Kolejna wygrana Ajaksu

Ajakx Amsterdam w poprzedniej kolejce rozbił francuskie Lille 3:0. Podobnie było w meczu drugiej kolejki Ligi Mistrzów, ponieważ Holendrzy pokonali w Hiszpanii zespół Valencii, także 3:0.

Ajakx, czyli zdecydowane największa niespodzianka poprzedniego sezonu, rozkręca się i w tej edycji Ligi Mistrzów. Wydawało się, że po sprzedaży zawodników, którzy tworzyli trzon zespołu z Amsterdamu, klub nie będzie miał szans na powtórzenie wyniku sprzed roku. Tymczasem piłkarze Ajaksu łatwo przebrnęli przez kwalifikacje, a w swojej grupie demolują kolejnych rywali.

Kompletne wariactwo w Liverpoolu

Gdy Mohamed Salah w 36. minucie spotkania na Anfield Road strzelał bramkę na 3:0, wydawało się, że jest pozamiatane. Red Bull Salzburg nie miał żadnych szans na to, by odrobić straty i powalczyć przeciwko gigantowi z Anglii. Obrońcy tytułu postanowili po prostu zniszczyć Szwajcarów i podbić sobie statystyki strzeleckie.

Jeszcze przed przerwą piłkarze z Salzburga zdobyli pierwszą bramkę, wydawałoby się, że jedynie honorową. Tymczasem Minamino i Haland w zaledwie kilka minut strzelili po jednej bramce. Oznaczało to, że tablica wyników wskazywała 3:3, a mecz rozpoczął się na nowo. To jednak zespół Juergena Kloppa posiadał mocniejszą kartę przetargową, jaką jest Mohamed Salah.

Koniec końców to właśnie Egipcjanin strzelił zwycięską, czwartą bramkę dla Liverpoolu w tym spotkaniu. Dzięki niemu ekipa z Anfield wygrała swoje pierwsze spotkanie w tej edycji Ligi Mistrzów, co pozwoliło jej wskoczyć na trzecie miejsce w grupie E.

Emocje do samego końca na Camp Nou

Inter, który nieco skompromitował się, remisując u siebie ze Slavią Praga, przyjechał na Camp Nou w roli lidera Serie A – jednej z najlepszych lig europejskich. To Barcelona była tym razem zespołem pogrążonym w lekkim kryzysie – Ernesto Valverde stąpa przecież po cienkim lodzie, gdyż jego zespół zajmuje dopiero czwarte miejsce w tabeli.

Inter przeważał, grał ryzykownie, ale z głową, wciągał „Barcę” na swoją własną połowę. Zespół Antonio Conte chodził jak nakręcony, perfekcyjnie, niczym Bayern dzień wcześniej. Niestety, mediolańczykom zabrakło nieco skuteczności, a swoje trzy grosze dorzucił Marc Andre Ter-Stegen, który świetnie spisywał się w bramce. Do przerwy na tablicy widniał wynik 1:0 dla Interu Mediolan. Chciałoby się rzec – tylko.

Wtedy do akcji wkroczył Luis Suarez. Urugwajczyk wykorzystał podanie Arturo Vidala i wyrównał wynik spotkania. Im bliżej było do końca tego meczu, tym bardziej ekipa Interu wydawała się spięta. Mediolańczykom zależało na wywiezieniu remisu z Barcelony. W ostatnich minutach do głosu w końcu doszedł mało widoczny wcześniej Messi…

Argentyńczyk wpadł w pole karne, od razu gromadząc przy sobie kilku obrońców. To pozwoliło podać do Luisa Suareza, który znalazł się w sytuacji, w której nie był niemalże w ogóle kryty. Jedno sprytne przyjęcie napastnika Barcelony sprawiło, że ten wykreował sobie idealną okazję. Okazję, której nie można było nie wykorzystać. Na pięć minut przed końcem Barcelona prowadziła 2:1, a Inter nie był w stanie jej tego prowadzenia odebrać.

2. kolejka fazy grupowej w liczbach

– tyle bramek padło w zaledwie jednym meczu Ligi Mistrzów, jakim był Tottenham – Bayern.

51 – to łączna liczba bramek, jakie padły na boiskach Ligi Mistrzów w tej kolejce; tylko jeden mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

56 – dokładnie piąte miejsce Robert Lewandowski zajmuje obecnie na liście strzelców wszech czasów Ligi Mistrzów, a 56 to liczba bramek zdobytych przez Polaka w tych rozgrywkach.

2 – w minionej kolejce padły tylko dwa remisy, reszta spotkań zakończyła się zwycięstwem jednej z drużyn.

Wyniki wszystkich spotkań 2. kolejki fazy grupowej

Atalanta Bergamo 1:2 Szachtar Donieck

Real Madryt 2:2 Club Brugge

Galatasaray 0:1 PSG

Tottenham 2:7 Bayern Monachium

FK Crvena Zvezda 3:1 Olympiakos Pireus

Juventus Turyn 3:0 Bayer Leverkusen

Lokomotiv Moskwa 0:2 Atletico Madryt

Manchester City 2:0 Dynamo Zagrzeb

KRC Genk 0:0 Napoli

Slavia Praga 0:2 Borussia Dortmund

Lille 1:2 Chelsea FC

Valencia 0:3 Ajax Amsterdam

Zenit St. Petersburg 3:1 Benfica Lizbona

RB Lipsk 0:2 Olympique Lyon

Liverpool 4:3 Red Bull Salzburg

FC Barcelona 2:1 Inter Mediolan

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski