Koniec roku jest czasem, w którym każdy z nas robi swoje własne, małe podsumowanie ostatnich 12 miesięcy. Jako że jesteśmy tylko ludźmi i bardzo lubimy oceniać innych, postanowiliśmy sprawdzić, czy właściciele angielskich klubów mogą być zadowoleni z wydawanych przez siebie pieniędzy.
Poniżej prezentujemy zestawienie dziesięciu najlepszych, naszym zdaniem, transferów w Premier League w trakcie ostatniego roku kalendarzowego. Jak się okazuje, aby pozyskać klasowego piłkarza, wcale nie trzeba wydawać sporych pieniędzy:
10. Yakubu

Nie wyszło mu w Evertonie, ale na wypożyczeniu do Leicester pokazał się z dobrej strony. Trener Blackburn postanowił zaryzykować transfer Nigeryjczyka i opłaciło mu się to. Jak dotąd, w 12 rozegranych spotkaniach, napastnik 10-krotnie trafiał do siatki rywali. Bilans naprawdę godny pozazdroszczenia. Steve Kean zrobił złoty interes, płacąc zaledwie dwa miliony funtów za tak skutecznego snajpera.
9. Scott Parker
W Tottenhamie pełni rolę człowieka od tak zwanej „czarnej roboty”. W zeszłym sezonie, jeszcze w barwach West Hamu, został wybrany przez dziennikarzy najlepszym zawodnikiem sezonu. Teraz ma na to raczej małe szanse, ale bez niego gra „Spurs” byłaby o wiele mniej pewna. Warto zaznaczyć, że jego wartość docenia także selekcjoner reprezentacji Anglii – Fabio Capello.
8. Sebastian Larsson
Kiedy stało się jasne, że Birmingham nie pozostanie w Premier League, od razu pojawiły się głosy, że Larssona czeka transfer z powrotem do najwyższej klasy rozgrywkowej. W Sunderlandzie szybko zdobył miejsce w pierwszym składzie. Wykonywane przez niego stałe fragmenty gry kładą na kolana nawet najlepszych bramkarzy. Jeden z niewielu bardzo trafnych transferów Steve’a Bruce’a.
7. Charlie Adam

Jego Blackpool po roku spadło z ligi, ale Adam w tym jednym sezonie pokazał się z tak dobrej strony, że zgłosił się po niego Liverpool. Bez większych problemów wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. Mało który zawodnik tak ciężko pracuje w środkowej strefie boiska. Wnosi wiele dobrego w grę swojego zespołu. Przez niektórych już jest nazywany następcą Stevena Gerrarda.












