Rywalizacja w TME wkracza w decydującą fazę. Przed nami 27. seria gier, która może nas bardzo przybliżyć do odpowiedzi na dwa najważniejsze pytania: kto sięgnie po tytuł mistrzowski i kto zmuszony będzie pożegnać się z najwyższą klasą rozgrywkową? Emocji na pewno nie zabraknie.
Cracovia Kraków – Widzew Łódź
Dla gospodarzy to już naprawdę ostatni dzwonek, by zachować jeszcze szansę na utrzymanie się w TME. Tymczasem łodzianie nie walczą już o nic, ale podbudowani ostatnim remisem z Legią Warszawa, z całą pewnością nie złożą broni. W ubiegłym sezonie Widzew sięgnął po komplet punktów na obiekcie przy ulicy Kałuży. Czy i tym razem podopieczni trenera Mroczkowskiego wrócą z tarczą i ostatecznie pogrzebią nadzieje krakowian?
Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze

Statystyki nie pozostawiają złudzeń. Białostocczanie to drużyna własnego boiska. W tym sezonie podopieczni Tomasza Hajty u siebie wygrali już ośmiokrotnie, z kwitkiem odprawiając m.in. Wisłę i Lecha. Po drugiej stronie będą zabrzanie, którzy w rundzie wiosennej prezentują się nadzwyczaj dobrze. Jak zatem zakończy się ta rywalizacja? Obie drużyny tak naprawdę nie grają już o nic. Spadek nikomu nie grozi, puchary tym bardziej. Remis jest wysoce prawdopodobny.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków
Choć piłkarze z Krakowa w kolejnych wywiadach podkreślają, że do końca sezonu walczą o jak najlepszy wynik, to jednak wiadomo, że dla nich ten rok jest już stracony. Rozczarowanie to jedyne, co pozostanie w pamięci sympatyków Wisły po tym sezonie. Zupełnie inaczej mają się sprawy w Podbeskidziu, które swój cel, czyli utrzymanie w TME, zrealizowało w stu procentach. Widać to zresztą w poczynaniach drużyny w ostatnim czasie, w minionych siedmiu spotkaniach ekipa wygrała zaledwie raz. O poprawę bilansu będzie niezmiernie trudno.
Zagłębie Lubin – GKS Bełchatów
Brzmi to wręcz niewiarygodnie, ale lubinianie w rundzie wiosennej to najlepiej punktujący zespół w naszej ekstraklasie. Podopieczni Hapala przeszli swoistą metamorfozę i nie pozostawiają złudzeń kolejnym rywalom. Tym razem ich przeciwnikiem będzie GKS Bełchatów, który na wyjazdach prezentuje się koszmarnie. W teorii Zagłębie czekają kolejne łatwe punkty. Trzeba jednak pamiętać, że bełchatowianie po profesorsku ograli w ostatniej kolejce Jagiellonię. Czy znów przypomni o sobie niezawodny Marcin Żewłakow? Wbrew pozorom to może być ciekawe spotkanie.











