Krzysztof Mączyński grał w Chinach, zanim to było modne. Nie było to jednak pierwsze spotkanie ekstraklasy i chińskiej Super League. Pamiętacie, jak Legia Warszawa miała przygodę z byłym graczem Manchesteru United? W dzisiejszym odcinku TBT gość z Dalekiego Wschodu – Dong Fangzhuo. Były piłkarz „Czerwonych Diabłów” w Legii – to by dopiero był transfer, prawda? Otóż niekoniecznie, i w United trafiają się bowiem, delikatnie mówiąc, zawodnicy wątpliwej jakości, nawet jak na naszą ligę. Na Wyspy Brytyjskie nasz bohater trafił jako 19-letni chłopak z Dalian Shide, jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Państwie Środka.

Wiecie, ile angielska ekipa ma fanów w Chinach? Według doniesień samego klubu jest to 108 milionów (słownie: sto osiem). Dla porównania: Polska ma około 40 milionów obywateli… nie powiem oczywiście, że to dzięki Dongowi, to zakrawałoby o zbrodnię. Miało to działać zupełnie odwrotnie. Chiny są wspaniałym rynkiem zbytu dla europejskiego futbolu – można go sprzedać, np. w postaci praw telewizyjnych bądź, co jest ostatnio niezwykle popularne, piłkarzy, za astronomiczne kwoty.
Ci więc, którzy mają asa w rękawie, na przykład w postaci chińskiego piłkarza, mającego przyciągać publikę przed telewizory, mogą tego asa traktować jako niezwykłej wagi kartę przetargową. Jak sądzicie, czyje koszulki kupowali w 2007 roku fani Manchesteru z Chin: Donga czy Ronaldo? Snajper został zauważony przez samego sir Aleksa Fergusona – tak zachęcano do śledzenia poczynań naszego bohatera. Marketing pełną gębą.
Niewypał ze Wschodu
W Manchesterze nie pograł długo. Oficjalnie był w klubie przez cztery i pół roku, jednak w czerwonej koszulce rozegrał zaledwie trzy spotkania: z Chelsea w Premier League (na pewno nie zadecydowała kwestia marketingowa, mecz oglądało kilkadziesiąt milionów osób z całego świata), z Romą w Lidze Mistrzów oraz z Coventry w Pucharze Ligi. Już na początku swojej przygody został wypożyczony do Royal Antwerp (klub ma podpisany kontrakt partnerski z United, więcej o tym przeczytacie wkrótce na łamach iGola), w którym został nawet królem strzelców drugiej ligi belgijskiej, a ogółem zdobył 34 bramki w 70 występach.
W Anglii swoje z(a)robił, ale nie było już sensu trzymać w drużynie zawodnika o umiejętnościach odpowiadających co najwyżej poziomowi dolnej połowy Championship. Dong wrócił do Dalian Shide (wówczas Dalian Haichang, klub często zmienia nazwy), gdzie jednak nie podołał, a pod koniec swojego pobytu w mateczniku przesunięto go do zespołu rezerw. Odkąd skończył mu się kontrakt z klubem jesienią 2009 roku, trenował sam.











