W pierwszym hicie 2. kolejki Premiership Arsenal Londyn przegrał na Emirates Stadium z Liverpoolem 0:2. „Kanonierzy” od 70. minuty grali w osłabieniu, gdy czerwoną kartkę zobaczył Emmanuel Frimpong. Dla Liverpoolu jest to pierwsze zwycięstwo odniesione nad Arsenalem na Emirates Stadium.
Zarówno Arsenal jak i Liverpool pierwszą kolejkę angielskiej Premiership rozpoczęły od remisu. „Kanonierzy” z ofensywnym ustawieniem 4-3-3 chcieli zdominować zespół z Liverpoolu i zepchnąć go do obrony, i ewentualnym zwycięstwem zakończyć trwającą od czterech spotkań passę meczów bez zwycięstwa.

Pierwsze dziesięć minut było bardzo wyrównane. Akcje przenosiły się z jednej połowy na drugą, jednak kończyły się one najczęściej na obronie rywala. W 15. minucie kontuzji nabawił się Laurent Kosciely i został zmieniony przez debiutującego w Premiership Ignasiego Miquela. Z czasem Liverpool przejmował inicjatywę i to on częściej posiadał piłkę.
W 19. minucie Wojciech Szczęsny popisał się fantastyczną interwencją, broniąc strzał głową Andy’ego Carolla. Trzy minuty później polski bramkarz znowu pewnie obronił główkę Jordana Hendersona. W 28. minucie sprytnym lobem z okolicy połowy boiska chciał zaskoczyć Szczęsnego Charlie Adam, jednak nieznacznie się pomylił. Kilka sekund później Emmanuel Frimpong popisał się fantastycznym uderzeniem zza pola karnego, które z trudem sparował na rzut rożny Pepe Reina.
W 34. minucie Samir Nasri przebiegł niemal pół boiska nim uderzył z dystansu, ale i jego strzał minimalnie minął bramkę hiszpańskiego golkipera. W końcówce pierwszej połowy inicjatywę odzyskali podopieczni Wengera, jednak nie zagrozili bramce „The Reds”. Zupełnie niewidoczny jest Theo Walcott, który słynie ze swoich rajdów prawą stroną boiska.
W pierwszych minutach drugiej połowy gra odbywała się głównie w środku pola, jednak z każdą minutą Liverpool ponownie przejmował inicjatywę nad Arsenalem. W 53. minucie piłka po strzale Martina Kelly’ego trafiła w słupek, który ocalił Wojciecha Szczęsnego przed stratą bramki. Asystę mógł zaliczyć Andrew Carroll, który piętą podał do angielskiego obrońcy.
Stare piłkarskie porzekadło mówiące o tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, mogło się spełnić w 67. minucie, gdy Arszawin podał piłkę do Robina Van Persiego, ale strzał Holendra obronił nogami Pepe Reina. Dwie minuty później Emmanuel Frimpong nie potrafił zapanować nad swoimi nerwami i w niegroźnej sytuacji w środku pola sfaulował zawodnika „The Reds”. Prowadzący spotkanie Martin Atkinson pokazał mu drugą żółtą kartkę i odesłał do szatni. Po raz kolejny w tym sezonie „Kanonierzy” musieli grać w osłabieniu. Gdy Frimpong opuszczał boisko, Kenny Dalglish zdecydował się na wprowadzenie Raula Meirelesa oraz Luisa Suareza w miejsce Kuyta i Carrolla. Ten duet znacznie ożywił jak dotąd niemrawe ataki drużyny z Liverpoolu. Już w 73. minucie Suarez otrzymał w polu karnym prostopadłe podanie, jednak Szczęsny wybronił jego uderzenie. Kilka sekund później polski bramkarz interweniował po strzale Downinga.










