W ostatnim meczu siódmej kolejki angielskiej Premiership Manchester City pokonał na własnym stadionie ekipę Gianfranco Zoli 3:1. Katem „Młotów” okazał się były zawodnik tego klubu, Carlos Tevez, który zdobył dwie bramki.
W ostatniej kolejce wspaniałą passę pięciu zwycięstw z rzędu piłkarzy Manchesteru City przerwała porażka z Manchesterem United 4:3. Podopieczni Marka Hughesa mieli szansę wywieźć z Old Trafford cenny remis, ale w szóstej minucie doliczonego czasu gry zespół sir Alexa Fergusona zdołał strzelić zwycięską bramkę. Znacznie gorzej wiedzie się West Hamowi. Londyński klub na swoim koncie ma zaledwie cztery punkty i jedno zwycięstwo wywalczone z beniaminkiem z Wolverhampton. W ostatnich meczach piłkarze Gianfranco Zoli ulegali nieznacznie Liverpoolowi i Tottenhamowi Londyn. Wyraźnym faworytem tego spotkania był zespół z City of Manchester Stadium.
Manchester City zaczął od mocnego uderzenia. Już w piątej minucie Carlos Tevez wyprowadził zespół na prowadzenie. Jednak Argentyńczyk pamięta dobrze czas spędzony w londyńskim klubie i nie celebrował zdobytej bramki. City dalej atakowało, a największym zagrożeniem dla Roberta Greena był właśnie były zawodnik „Młotów”. Jednak w 24. minucie spotkania gościom udało się wyrównać. Z bliskiej odległości do siatki trafił były napastnik londyńskiej Chelsea, Carlton Cole. Stracona bramka nieco poddenerwowała piłkarzy Marka Hughesa, którzy wciąż mieli dużą przewagę. Dominacja przyniosła skutek i niespełna osiem minut po wyrównującej bramce Martin Petrov strzałem z rzutu wolnego podwyższył wynik spotkania na 2:1. Chwilę później Carlos Tevez mógł strzelić swoją drugą bramkę, ale zmarnował stuprocentową sytuację. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Początek drugiej połowy należał do piłkarzy Gianfranco Zoli, którzy za wszelką cenę szukali sposobu, by wyrównać. Jednak ich ataki najczęściej kończyły się na coraz lepiej spisującej się parze stoperów City, Toure – Lescott. Ale w 61. minucie spotkania było już 3:1. Carlos Tevez wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego i strzałem głową zdobył swojego drugiego gola w tym meczu. Gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa i dalej atakowali bramkę strzeżoną przez Roberta Greena. Dogodne sytuacje marnowali zarówno Martin Petrov, jak i debiutujący w barwach Manchesteru City Roque Santa Cruz. Do końca meczu jednak wynik nie uległ zmianie i gospodarze mogli się cieszyć z w pełni zasłużonego zwycięstwa.
Po tej wygranej Manchester City z dorobkiem 15 punktów zajmuje piąte miejsce, natomiast West Ham United znajduje się coraz bliżej strefy spadkowej i z zaledwie czterema punktami plasuje się na 18. pozycji.









