Największe sukcesy reprezentacji Słowenii przypadają na przełom XX i XXI wieku, kiedy to reprezentacja tego małego kraju grała na EURO 2000 i MŚ 2002. A potem było już tylko coraz gorzej i gorzej…
Słoweńcy byli jeszcze blisko występu na EURO 2004, kiedy to walkę o bilet na ME przegrali dopiero po barażach z Chorwacją (1:1 i 0:1), jednak już w eliminacjach MŚ 2006 czy EURO 2008 nie odgrywali większej roli, na samym wstępie kwalifikacji tracąc jakiekolwiek szansę na awans. Wszystko zaczęło się psuć wraz z zakończeniem reprezentacyjnej kariery przez legendę słoweńskiego futbolu, Zlatko Zahovicia. „Słowenia to Zahovic, a Zahovic to Słowenia” – mówiło się przez lata bez przesady, wszak bez genialnego napastnika urodzonego w Mariborze drużyna narodowa traciła połowę swojej wartości. Podczas czempionatu Starego Kontynentu w Belgii i Holandii Zahović w fazie grupowej strzelił trzy gole, a Słowenia do końca biła się z Jugosławią i Norwegią o awans do 1/4 finału. Gdy po kłótni z selekcjonerem Srecko Katancem gwiazdor Porto, Olympiakosu, Valencii i Benfiki tuż przed inauguracją mundialu pojechał do domu, Słoweńcy przegrali wszystkie mecze, tracąc w sumie aż dziewięć bramek. Zlatko reprezentacyjną karierę zakończył tuż po nieudanych bojach z Chorwacją o udział w EURO 2004. Jego licznik zatrzymał się na 80 występach i 35 golach. Do dziś żaden zawodnik nawet nie zbliżył się do tych osiągnięć.
Dziś trudno w reprezentacji Słowenii znaleźć piłkarza pokroju Zahovicia. Bo wychowanek NK Maribor był nie tylko graczem wybitnym; był także wielką osobowością, liderem zarówno na boisku, jak i poza nim. Gdy coś mu nie pasowało, wprost przedstawiał swoje zdanie. Niedane mu było zagrać na mundialu w Korei Płd. i Japonii z powodu krytykowania metod treningowych Katanca. Obecnie największa gwiazda reprezentacji Słowenii to napastnik, ewentualnie ofensywny pomocnik, Valter Birsa, na co dzień grający w FC Sochaux. Zasłynął jako najmłodszy debiutant w drużynie narodowej, który ponadto w latach 2004-2006 zdobył dla ND Gorica w 35 meczach aż 26 goli. To wtedy wypatrzyli go szperacze ze Stade Auguste Bonal. We Francji Birsa nie jest już tak skuteczny. Jak do tej pory w 20 występach dla Les Lionceaux potrafił tylko trzykrotnie wpisać się na listę strzelców; także w reprezentacji wciąż jeszcze czeka na swoje pierwsze trafienie.
Na kogo jeszcze poza Birsą, podopieczni Leo Beenhakkera powinni w sobotę zwrócić szczególną uwagę? Strzały Pawła Brożka, Roberta Lewandowskiego i Ebiego Smolarka bronić będzie doświadczony Samir Hadanovic, na co dzień strzegący bramki Udinese Calcio. Na Stadio Fruli, Hadanovic trafił już w 2004 r., ale dopiero po trzech latach i wypożyczeniach do Treviso, Lazio i Rimini stał się pierwszym bramkarzem Zebrette, wygrywając rywalizację o miejsce w bramce z doświadczonym Antonio Chimentim. Najważniejszymi postaciami w obronie są Bostjan Cesar, pogromca Włochów z eliminacji MŚ 2006, gracz Olympique Marsylia oraz Branko Ilić, gracz Betisu Sewilla. W pomocy najwięcej do powiedzenia mają Andrej Komac oraz Andraz Kirm. Obaj są specjalistami od „czarnej roboty”. Pierwszym swego czasu interesowały się takie firmy jak Sporting Lizbona, Borussia Dortmund i Newcastle United, ale ostatecznie trafił do Djurgarden Sztokholm. Drugi jeszcze tego lata mógł przejść do Chievo Werona, ale wolał zostać w NK Domżale, by pomóc temu klubowi w walce o Ligę Mistrzów, co jednak mu się nie udało. Polskim obrońcom dużo krwi napsuje zapewne Milivoje Novakovic, najskuteczniejszy obecnie gracz reprezentacji Słowenii, mający w swoim CV tytuły króla strzelców ligi bułgarskiej i 2. Bundesligi.










