Chelsea odniosła niesamowity sukces, remisując we wtorek z Barceloną na Camp Nou 2:2 i awansując w ten sposób do finału Ligi Mistrzów. Meczu nie dokończył jednak John Terry, który dostał czerwoną kartkę w pierwszej połowie. Anglik przeprosił kolegów z zespołu za swoje zachowanie i przyznał, że zawiódł drużynę.
Kapitan „The Blues” powędrował do szatni w 37. minucie za kopnięcie bez piłki Alexisa Sancheza. Już wtedy londyńczycy przegrywali 0:1 po golu Busquetsa, a chwilę po czerwonej kartce rezultat na 2:0 podwyższył Andres Iniesta. Jeszcze przed przerwą piękną bramkę zdobył jednak Ramires, a tuż przed końcem sytuację sam na sam wykorzystał Torres, dzięki czemu to Chelsea zagra w wielkim finale 19 maja.
Takiego zaszczytu nie dostąpi jednak sam Terry, który po ostatnim gwizdku przyznał, że zawiódł zarówno kolegów z zespołu, jak i cały klub.

– Widziałem powtórkę i wygląda to źle. Nie jestem typem zawodnika, który intencjonalnie chce kogoś skrzywdzić. Podniosłem kolano, czego patrząc z perspektywy czasu, nie powinienem był zrobić, ale mam nadzieję, że ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że nie jestem takim typem piłkarza.
– Jestem rozczarowany, ale absolutnie szczęśliwy z powodu chłopaków. Przyjechać tutaj, by zagrać w taki sposób i osiągnąć taki wynik jak oni, grając w dziesiątkę… Czuję jednak, że zawiodłem zespół. Przeprosiłem kolegów i chcę również przeprosić kibiców Chelsea. Chłopaki zasługują, by tam być. To takie ważne dla klubu. Trzy czy cztery miesiące temu nikt nie przewidziałby, że znajdziemy się tu, gdzie dzisiaj jesteśmy.
– Zawiodłem chłopaków, zagrali wspaniale, więc mam nadzieję, że to nie umniejszy ich występu ani wysiłku, jaki włożyli w to spotkanie. Nasz klub na to zasługuje. Mieliśmy trochę szczęścia w tych rozgrywkach i może jeszcze długo będziemy je mieli.











