Kłopoty natury prawnej już za Johnem Terrym. Kapitan Chelsea może teraz skoncentrować się na grze w klubie i podkreśla, że jest bardzo z tego faktu zadowolony.
Anglik nie miał długich wakacji, a właściwie nie miał ich wcale. Najpierw odpadł ze swoją drużyną narodową w ćwierćfinale Euro 2012, a następnie czekał go proces o rzekome obrażenie Antona Ferdinanda na tle rasowym. JT spędził pięć długich dni w sądzie, ale finał rozprawy okazał się dla niego szczęśliwy, został bowiem uniewinniony.
Teraz Terry jest już ze swoim zespołem w USA, gdzie przygotowuje się do nowego sezonu. Chelsea w nocy ze środy na czwartek czasu europejskiego przegrała 2:3 z zespołem MLS All Stars, a obrońca „The Blues” zdobył jedną z bramek. Terry może już robić to, na czym zna się najlepiej, trudno więc się dziwić, że po meczu, mimo porażki, wcale nie był przesadnie smutny: – Jestem szczęśliwy, że mogłem wrócić do futbolu i zacząć koncentrować się na tym, co kocham robić. Bycie tutaj i skupianie się na przygotowaniach i dobrym starcie sezonu bardzo mnie zadowala.
Ekipa ze Stamford Bridge po zwycięstwie w Lidze Mistrzów nie próżnuje, tylko jeszcze się wzmacnia. Do drużyny dołączyli już w lecie Eden Hazard, Marko Marin i Oscar, a to jeszcze nie koniec zakupów. Terry oczywiście bardzo dobrze ocenia nowe inwestycje i zaangażowanie Romana Abramowicza w życie klubu: – Jest na boisku treningowym, jest w hotelu, chce wiedzieć o wszystkim, co się dzieje, jakie treningi odbywamy. To dla nas bardzo krzepiący widok i myślę, że to również dobrze dla nowych zawodników. Musisz wydawać pieniądze, w piłce jest ich tak wiele. Nawet po zwycięstwie w Champions League bardzo ważne jest, abyśmy nadal mogli rywalizować z innymi. Na szczęście mamy właściciela, który jest na to gotowy.










