Futbol pisze piękne scenariusze. Wczoraj i dzisiaj John Terry był na czołówkach wszystkich gazet, oskarżony o romans z dziewczyną kolegi z kadry. Wielu sądziło, że nie powinien grać w meczu z Burnley, ale kapitan reprezentacji Anglii nie tylko pokazał się na Turf Moon, ale też zadecydował o wyniku spotkania.
Chelsea musiała wygrać na Turf Moon, ale każdy zdawał sobie sprawę z tego, że będzie to niezwykle ciężkie zadanie. Przecież na stadionie Burnley przegrał już Manchester United, a inni rywale również musieli sporo się natrudzić, by zdobyć jakiekolwiek punkty. Denis Law, trener gospodarzy, wciąż czekał na dodatek na pierwszą wygraną swojego zespołu, ale też na bramkę zdobytą przez piłkarzy Burnley. Jego cel – urwać rywalowi punkty – został zrealizowany tylko połowicznie.
Pierwsza połowa nie była fenomenalnym widowiskiem i w zasadzie tylko Chelsea ograniczała się do atakowania. Ostatnie sobotnie spotkanie w Premier League nabrało rumieńców dopiero w 27. minucie, gdy kontrę „The Blues” zapoczątkował długim wyrzutem Petr Cech, a trójka piłkarzy gości: Joe Cole, Florent Malouda i Nicolas Anelka, świetnie rozegrała piłkę między sobą i ten ostatni z pięciu metrów skierował futbolówkę do siatki. Na trafienie gospodarze próbowali odpowiedzieć mocniejszym pressingiem i prawie się udało, gdy złe wybicie Ashley Cole’a trafiło do Bikeya, który jednak uderzył wysoko nad bramką.
Na szczęście dla widowiska, druga część meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia. Już kilka minut po przerwie fatalnie pod własną bramką zachował się Alex, a z jego błędu skorzystał Steven Fletcher i Denis Law mógł cieszyć się z pierwszej bramki swojej drużyny w czasie jego pobytu na Turf Moon. To rozwścieczyło piłkarzy Carlo Ancelottiego, ale ich kolejne akcje nie były na tyle składne, by stworzyć większe zagrożenie pod bramką Jensena. Jedynie kontrowersyjna decyzja sędziego liniowego pozbawiła Chelsea prowadzenia, a Joe Cole po obejrzeniu powtórki będzie mógł mieć pewne pretensje do arbitra. Gdy zbliżała się sama końcówka meczu, w pole karne gospodarzy udał się John Terry i świetnie zwiódł rywali, doszedł do dośrodkowania z rzutu rożnego Franka Lamparda, a po jego uderzeniu z głowy piłka znalazła drogę do bramki.
Niezwykle ważne trzy punkty dla Chelsea, zwłaszcza w kontekście jutrzejszego hitu na the Emirates. Warto również podkreślić, że krytykowany John Terry zdobył już drugiego ważnego gola dla swojej drużyny – pierwszy padł w meczu z Manchesterem United. W obu tych przypadkach piłkę z rzutu wolnego dośrodkowywał Frank Lampard.










