Ukraińcy, podobnie jak my, już po fazie grupowej musieli zakończyć swój udział w Euro 2012. Pozostawili po sobie nieco lepsze wrażenie, przynajmniej na otwarcie turnieju dając swoim kibicom pełnię szczęścia i ogrywając Szwedów. Eliminacje do kolejnej wielkiej imprezy rozpoczęli jednak słabo, zdobywając jedynie dwa punkty w trzech meczach. W Warszawie muszą myśleć o pełnej puli.
Miłe złego początki
Start ich eliminacji można było uznać za udany. Do 87. minuty prowadzili z Anglią na wyjeździe, a gospodarze do zdobycia punktu potrzebowali rzutu karnego. Później jednak nie było już tak różowo. Wyjazdowy remis z Mołdawią chwały Ukraińcom nie przynosi, podobnie jak przegrana na własnym terenie z Czarnogórą W międzyczasie z oferty Dynama Kijów skorzystał Oleg Błochin. Kilka głośnych nazwisk wymieniano w kontekście następstwa, zdecydowano się jednak na Mychajła Fomienkę. Słabo znany za granicą szkoleniowiec przez wiele lat budował swoją markę na Ukrainie.
Fomienko jest znany ze swojej dyscypliny taktycznej, która w kadrze naszych rywali była widoczna już za jego poprzednika. Kilka schematów było bardzo widocznych, zwłaszcza w początkowej fazie rozegrania. Ukraińcy przy tym w starciu z silniejszymi rywalami umiejętnie formowali obronę i dobrze radzili sobie przy wyprowadzaniu kontr. Kiedy jednak rywal osiadał głęboko, z atakiem pozycyjnym było już gorzej. Skąd my to znamy…
Ukraińcy w eliminacyjnych spotkaniach używali 4-2-3-1 przechodzącego w 4-1-4-1, podobnego ustawienia użyli w towarzyskiej potyczce z Norwegami. Rzut oka na składy nie pozwala na dostrzeżenie gwiazd wielkiego formatu, jednak kilka ciekawostek można znaleźć i wśród personaliów i w systemie gry.
Byle szeroko
Ukraińcy są jedną z tych ekip, które w najszerszym stopniu korzystają z dobrodziejstw inverted wingers. Skrzydłowi to największe chyba obecnie gwiazdy naszych rywali. I Konoplianka i Jarmolenko prawdopodobnie nie pograją już za długo w rodzimym Dnipro. Tego pierwszego zabraknie w spotkaniu z Polską, zastąpi go prawdopodobnie Gusiew. Nic to jednak nie zmieni w grze Ukraińców. Nadal na lewej flance będzie operować zawodnik prawonożny (właśnie Gusiew), na prawej – lewonożny Jarmolenko. Nawet jeśli w wielu sytuacjach będą zamieniać się miejscami, bardzo często ich rolą będzie po odebraniu piłki na skrzydle złamanie akcji do środka. Pozwala im to w bardzo łatwy sposób generować przewagę liczebną w środkowej strefie. Pozostali zawodnicy w środkowej części boiska skupiają uwagę swoich oponentów, z kolei boczni obrońcy absorbują skrajnych defensorów rywala. Zostawia to miejsce skrzydłowym na rajdy, w których trakcie mają oni piłkę na mocniejszej nodze. Czym to grozi, przekonali się już Anglicy.
System ten powoduje, że Ukraińcy zdecydowanie częściej atakują skrzydłami. Nie jest to tylko i wyłącznie kwestia gry skrzydłowych. Wysoko grający boczni obrońcy zapuszczają się w głąb połowy rywala. Zapewnia to wystarczającą szerokość w rozegraniu i pozwala na dostarczanie wrzutek w pole karne. Częstszy to wariant przy Deviciu, który ze swoimi warunkami fizycznymi ma szanse powalczyć o górne piłki. Nie jest jednak dla Ukraińców problemem kierować dośrodkowania na skrzydłowych, zbiegających na krótki lub długi słupek.









