Name und Vorname? Grzegorz Brzęczyszczykiewicz.
To chyba jedna z najsłynniejszych scen w historii polskiej kinematografii. Zna ją niemalże każdy jak kraj długi i szeroki. Czytając nazwisko właściciela lidera Premier League, Leicester City, możemy się poczuć jak niemiecki oficer przesłuchujący Franka Dolasa. Panie i Panowie, przed Państwem Vichai Srivaddhanaprabha.
King Power Stadium – nazwa potężnej twierdzy wzniesionej w Leicester, otoczonej fosą, wilczymi dołami i ostrokołem. Mury spływają krwią kolejnych śmiałków, którzy przekraczają cienką linię między odwagą a głupotą i stają w szranki z bandą Ranieriego. O zespole „Lisów” powiedziano już jednak niemal wszystko, a jeśli jeszcze jakiś aspekt nie został poruszony, to z pewnością sytuacja zmieni się w najbliższym czasie. Wiele mówimy o piłkarzach, unikając tym samym kwestii równie ważnej, a więc finansowych fundamentów, na których wznosi się nowa potęga (?) angielskiego futbolu.
Tajskie miliardy
Należy się wywiązać z kronikarskiego obowiązku – Vichai Srivaddhanaprabha urodził się 3 kwietnia 1957 w Tajlandii. Okej, obowiązek odfajkowany. Obiecujemy, od tej chwili będzie już tylko ciekawiej.
King Power Duty Free – absolutny potentat, jeśli chodzi o sklepy bezcłowe. Założycielem, prezesem, głównodowodzącym, panem, sterem i okrętem firmy jest nasz bohater, którego dla ułatwienia nazywać będziemy Panem V.
Pan V. wpadł swego czasu, a swój czas przypadł na rok 1989, na genialny pomysł. – Może by tak wypowiedzieć wojnę wszelakim cłom i otworzyć bezcłowy sklep – myślał 32-letni wówczas mężczyzna. I udało się, na Mahatun Plaza, bangkockim odpowiedniku nowojorskiego Manhattanu, otworzył pierwszy sklep pod szyldem King Power. A potem ruszyło.
Kambodża, Chiny, azjatyckie lotniska – wszędzie, na całym kontynencie powstawały ośrodki King Power Duty Free. Biznes kręcił się i wciąż się kręci w najlepsze. A jak powszechnie wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Dziś fortuna Pana V. to prawie 3 miliardy dolarów, co daje mu pozycję numer 612 na liście najbogatszych ludzi świata. Prywatny samolot za 43 miliony zielonych banknotów kupiony od żony szefa Formuły 1 – Berniego Ecclestone’a. Można więc śmiało powiedzieć, że Tajlandczyk z przesympatycznym wyrazem twarzy jest w stanie związać jeden przysłowiowy koniec z drugim przysłowiowym końcem. A po drodze zahacza o Leicester – mieścinkę w środkowej Anglii.
Koszulki bez cła
W 2010 roku firma King Power zdecydowała, że pora otworzyć się na nowe horyzonty rozwojowe. Będąc już bardzo uznaną marką na rynku azjatyckim, szukała nowych wyzwań, a także, powiedzmy sobie szczerze, nowego sposobu na pomnażanie kapitału. Nie sposób było sobie jednak wyobrazić, aby tajlandzka firma wykonała krok w wielobranżowość, ale dysponując niemałą fortuną, postawiła na sponsoring. Koło fortuny zakręciło się tak, że padło na Leicester City.
Panu V. sport nie był wcześniej obcy. Nie był mu także obcy sport angielski, chociaż trzeba przyznać, że zanim wszedł w świat miliardów funtów w Premier League, na tzw. „wprawkę” wybrał sobie dość osobliwą dyscyplinę sportową. Konie, kije, piłka, dżokeje – w skrócie polo.













