Kontuzje i urazy w sporcie to rzecz tak naturalna, jak śnieg w grudniu. Często zdarza się, że klub zmienia się w szpital, a ilość zawodników niezdolnych do gry jest ogromna. W piłkarskim zespole z Dortmundu sytuacja jest o wiele gorsza. Od kilku lat nawiedza ich plaga kontuzji – do dziś nikt nie rozszyfrował zagadki panującej tam co roku epidemii.
Borussia Dortmund znana jest z szybkiej i kombinacyjnej gry, która wymaga ogromnego wysiłku. W dodatku trener tego zespołu Jurgen Klopp wymaga od swoich piłkarzy niemalże futbolu totalnego, którego ojcami są Holendrzy. Piłkarze ofensywni nie mają prawa zapomnieć o swoich obowiązkach w defensywie. Wiąże się to z ogromnym wysiłkiem, któremu poddany jest cały zespół, a przecież meczów w sezonie do rozegrania jest mnóstwo. Często co kilka dni.

„Serce sportowca”
Uprawianie sportu wyczynowego wiąże się z systematycznym treningiem, a podczas zawodów również z wysiłkiem, który przekracza typowe możliwości młodej osoby. Wymaga to adaptacji, przede wszystkim ze strony układu krążenia. „Duże serce sportowców wydaje się związane z przedłużającym się użyciem ich mięśni” – stwierdził w 1892 roku William Osler, znawca tej dziedziny. Przekładając to na prostszy język – uprawianie sportu wyczynowo wymaga od człowieka ogromnego wysiłku, ale przede wszystkim inteligentnego i rozważnego podejścia. Zjawiskiem określanym mianem „serce sportowca” zajmuje się dzisiaj kardiologia sportowa, a podstawowym jej celem jest zapobieganie nagłym zgonom sercowym w populacji sportowców. W Dortmundzie piłkarze problemów z najważniejszym narządem w ciele człowieka nie miewają, ale gabinety lekarskie odwiedzają zbyt często.
Ognisko epidemiczne
W poprzednich latach niemiecki klub radził sobie z kontuzjami – nie były one tak częste, a kontuzje i urazy są wkalkulowane w życie sportowca. Po prostu wszystkiego nie da się uniknąć. Jednak w poprzednim sezonie można było mówić o prawdziwej epidemii. W grudniu 2013 roku po porażce 0:1 na własnym boisku z Bayerem Leverkusen drużyna Kloppa traciła do liderującego Bayernu 10 punktów i potrzebowała zwycięstwa z Olympique Marsylia w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów. Lista zawodników, którzy nie mogli wówczas grać, była bardzo długa. Łukasz Piszczek, Mats Hummels, Neven Subotić, Marcel Schmelzer, Sven Bender, Ilkay Gundogan, Sebastian Kehl i Henrich Mchitarjan – z każdego z nich Klopp nie mógł skorzystać w takim wymiarze, jakim by sobie tego życzył. Piszczek i Kehl wracali do zdrowia po poważnych kontuzjach i do formy dochodzili stopniowo. Pozostali gracze wypadali z gry na przynajmniej miesiąc.









