Po spotkaniu Legii Warszawa z Arką Gdynia zawodnicy obu drużyn zgodnie stwierdzili, że wynik nie odzwierciedlał sytuacji na boisku. Legioniści uważali, że mimo wysokiego zwycięstwa, rozegrali słabe spotkanie. Natomiast arkowcy są zdania, że ten mecz mógł zakończyć się remisem. Gdynianie stwierdzili również, że sędzia nie stanął na wysokości zadania i podjął kilka niezrozumiałych decyzji.
Tomasz Kiełbowicz: – Cieszą nas zdobyte trzy punkty. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Arka nie będzie łatwym rywalem, ponieważ straciła do tej pory najmniej bramek w lidze. Ciężko było nam przedrzeć się przez ten mur obronny drużyny z Pomorza. Najważniejsze są trzy punkty i myślę, że powinniśmy się z tego cieszyć. Przy moim golu bramkarz popełnił błąd, ale ja jestem zadowolony, że zdobyłem bramką – przede wszystkim jednak, że pokonaliśmy gdynian. Arka jest drużyną grającą bardzo agresywnie, na pograniczu faulu i ciężko było nam konstruować akcje w pierwszej połowie. Chwała też Wojtkowi Skabie, który popisał się wspaniałą interwencją przy stanie 0:0, bo ten mecz mógł nam się bardzo skomplikować.

Miroslav Radović: – Wiemy, że nie zagraliśmy dobrego meczu. Wynik jest najważniejszy i to nas może cieszyć. Było słabo, ale udało nam się wygrać – mam nadzieję, że nie będzie już meczów z taką grą. Nie ma co się oszukiwać, było nieciekawie. Liczą się jednak trzy punkty. Za tydzień nie będzie łatwo, bo wiemy, że Jan Urban zrobi wszystko, żeby zabrać nam oczka. Zrobimy wszystko, żeby wygrać ten mecz.
Ivica Vrdoljak: – Nie był to nasz najlepszy mecz. Najważniejsze, że wygraliśmy to spotkanie – wywalczyliśmy bardzo dobry rezultat. Pierwsza połowa na pewno nie wyglądała najlepiej. Przed nami kolejne mecze – pozostały dwa do końca rundy. Możemy wywalczyć sześć punktów i liczymy, że uda nam się to osiągnąć. Zdajemy sobie sprawę, że będzie tak trudno jak dzisiaj. Odniosłem jakiś uraz – nie wiem, co mi dolega. Jutro skonsultuję się z doktorem – wierzę, że będzie lepiej.
Paweł Zawistowski: – Po porażce w Bytomiu wydawało się, że nie można ponieść bardziej frajerskiej porażki. Jednak się da. Nie chcę oceniać sytuacji z rzutem karnym. Myślę, że będziemy mądrzejsi po obejrzeniu powtórek. Moim zdaniem było to wyrównane spotkanie, a my śmiało mogliśmy pokusić się przynajmniej o remis. Szkoda niewykorzystanej sytuacji Marcina Budzińskiego z pierwszej części meczu. Potem gospodarze osiągnęli przewagę, a na kilka minut przed końcem zostaliśmy osłabieni czerwoną kartką. Chwilę później dostaliśmy drugiego gola i ciężko goni się dwubramkową stratę.











