Piąta kolejka Premiership będzie rozgrywana w cieniu jednego spotkania. W niedzielę o 17:00 na Old Trafford Manchester United podejmie Chelsea Londyn. Będzie to największy sprawdzian obu drużyn w tym sezonie. Również w niedzielę kibice będą mogli oglądać potyczkę Tottenhamu i Liverpoolu, która będzie pierwszym rewanżem za ostatni mecz ubiegłego sezonu, kiedy Tottenham ograł „The Reds” i zajął miejsce premiowane grą w Lidze Europy.

Piąta runda spotkań Premiership wystartuje w sobotę o 13:45 na Ewood Park. Blackburn Rovers podejmie Arsenal Londyn. Początek sezonu nie był udany dla obu ekip. Arsenal spośród czterech spotkań wygrać zdołał tylko jedno. Stało się to w ostatniej kolejce, kiedy po błędzie bramkarza Swansea zwycięskiego gola zdobył Arszawin. Piłkarze Blackburn z kolei nie zdołali wygrać ani jednego spotkania. W czterech dotychczasowych meczach zgromadzili zaledwie jeden punkt i tkwią na samym dnie tabeli. Kibice Rovers stracili już cierpliwość do Steve’a Keana. Domagają się zwolnienia szkoleniowca i aby przekonać do tego pomysłu zarząd przed sobotnim meczem, przeprowadzą manifestację. Jeśli Blackburn ulegnie na własnym stadionie Arsenalowi, może to oznaczać, że Kean kolejnego już nie poprowadzi. A prawdopodobne jest, że właśnie tak się stanie. Do składu Arsenalu powrócą Song i Gervinho, który odsiedział już swoją karę za czerwoną kartkę w pierwszym spotkaniu. W ostatnim meczu w Lidze Mistrzów obecność Songa w środku pola była aż nadto widoczna. Razem z Sagną i Mertesackerem w środku obrony stanowili o sile defensywy podczas spotkania z Borussią. Arsenal mimo słabego startu będzie faworytem tej potyczki, a Blackburn będzie musiało zdobyć punkty, jeśli ma uciec z dołu tabeli… no i zachować obecnego menedżera.

Kolejne spotkania odbędą się o 16:00. Na Villa Park gospodarze podejmą Newcastle United. Zarówno zespół Aleksa McLeisha, jak i ten, który prowadzi Alan Pardew, są nielicznymi, którzy jeszcze w tym sezonie nie zaznali smaku porażki. Na Villa Park zapowiada się zatem ciekawe widowisko. W tym samym czasie na Reebok Stadium wybiegną jedenastki Boltonu i Norwich City. Piłkarze Owena Coyle’a nie wspominają dobrze ostatniego spotkania na własnym stadionie. Kiedy odwiedził je Manchester United, Jaaskelainen aż pięciokrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki. „Kłusaki”, które w poprzednim sezonie na swoim obiekcie przegrały zaledwie cztery spotkania, uchodziły za szablonową „drużynę własnego boiska” i żeby podtrzymać ten status, będą musieli zapomnieć o wysokiej porażce z mistrzem i bez skrupułów obejść się z „Kanarkami”.















