Końca dobiegła 9. kolejka eliminacji Euro 2012. W ostatnim starciu Szkoci podejmowali Czechów. Spotkanie to zakończyło się remisem 2:2.
Na początku spotkania zdecydowanie lepsze wrażenie sprawiali Czesi. By ich powstrzymać, „Wyspiarze” musieli uciekać się do fauli. Po sześciu minutach gry padł pierwszy strzał na bramkę McGregora, a oddał go Baros. 60 sekund później szkockiego bramkarza zaskoczyć próbował Rajnoch. Niemający pomysłu na akcje ofensywne, gospodarze uciekali się do obrony. Po dość aktywnym w wykonaniu przyjezdnych początku, mecz się zepsuł. Mało było ciekawej i kreatywnej gry. Piłkarze zza naszej południowej granicy kolejną groźną okazję stworzyli dopiero w 22. minucie, kiedy Rosicky egzekwował rzut rożny. Około pół godziny gry pierwszą poważną okazję przeprowadzili Szkoci, których akcję celnym strzałem zakończył Miller. Niedługo po tym zablokowanym uderzeniem odpowiedział Baros, za co, również przyblokowanym strzałem, zrewanżował się Adam. Tuż przed przerwą publiczność w Glasgow oszalała z radości, kiedy Szkoci zdobyli gola, którego autorem okazał się Kenny Miller.
Druga połowa rozpoczęła się od niecelnego strzału Barosa. Jednak po tym więcej do powiedzenia mieli „Wyspiarze”. Ci okazje stwarzali sobie w tym fragmencie głównie po rzutach rożnych. W 54. minucie zablokowany został Naismith. 180 sekund później wykazać musiał się McGregor, broniąc strzał Rosicky’ego. Po kolejnych dziesięciu minutach do wyrównania doprowadzić próbował Hubnik, lecz przestrzelił. Uderzeniem zrewanżował się Miller, ale czeskim defensorom udało się go zablokować. Po udanej interwencji Lastuvki przy strzale Naismitha przycisnęli Czesi. Jednak Hubschmannowi, Rosicky’emu i Rajnochowi nie udało się umieścić piłki w siatce. Czesi walczyli, aż w końcu dopięli swego. W 78. minucie do wyrównania doprowadził Plasil. Remisem nasi południowi sąsiedzi długo jednak się nie cieszyli. Zaledwie 240 sekund później znowu skapitulował Lastuvka, a tym razem zaskoczył go Fletcher. Czesi próbowali uszczknąć choć punkt, nadziewając się przez to na ataki mogące pozbawić ich wszelkich szans na korzystny wynik. Gdy wszyscy spodziewali się wygranej Szkotów, po raz drugi skapitulował McGregor. Tym razem na listę strzelców wpisał się Kadlec.









