Cieszy się Stadion Olimpijski, cieszy się Kijów, cieszy się cała Ukraina. W swoim debiucie na najważniejszej piłkarskiej imprezie Starego Kontynentu podopieczni Ołeha Błochina odnieśli historyczne zwycięstwo. A jest to zasługą człowieka-legendy, Andrija Szewczenki, który dwukrotnie pokonał szwedzkiego bramkarza.
Pierwsze minuty należały do Szwedów. Piłkarze „Trzech Koron” rozpoczęli od nieudanej akcji Oli Toivonena lewą stroną. Następny atak podopiecznych Erika Hamrena zakończył się dośrodkowaniem w pole karne Andrija Pjatowa. Na szczęście dla niego piłkę adresowaną do Zlatana Ibrahimovicia przechwycił Jewhen Chaczeridi. Na groźną odpowiedź Ukraińców przyszło nam czekać zaledwie dwie minuty. Jako pierwszy o strzał na bramkę Andreasa Isakssona pokusił się Jewhen Konoplianka, który znacznie chybił. Jeszcze w tej samej minucie sporo szczęścia miał Pjatow, kiedy Källström źle przymierzył z dystansu. W 7. minucie współgospodarzy mistrzostw do boju poprowadzić chciał Ołeh Husiew, lecz jego dośrodkowaniu wiele brakowało do ideału. Po kolejnych dwóch minutach z dystansu przymierzył Anatolij Tymoszczuk, ale na wysokości zadania stanął blokujący go Rasmus Elm. W 11. minucie Szwedzi zyskali szansę na objęcie prowadzenia dzięki rzutowi wolnemu. Jednak dośrodkowanie Sebastiana Larssona minęło wszystkich w polu karnym. Szybko, aczkolwiek niecelnie zrewanżował się za to uderzeniem z dalszej odległości Konoplianka. Pierwszy kwadrans zakończyła nieudana wrzutka Elma z wolnego.

W 17. minucie zrobiło się niebezpiecznie w polu karnym Ukrainy. Po strzale Ibrahimovicia niepewnie piąstkował Pjatow, lecz na jego szczęście futbolówka nie trafiła pod nogi żadnego z partnerów gwiazdora Milanu. Niedługo później w pole karne współgospodarzy mistrzostw poszybowała wrzutka Olssona, lecz nie trafiła ona do żadnego z jego partnerów. Zaraz po tym dość ostro potraktowany został Chaczeridi, lecz sędzia nie zdecydował się na ukaranie jego rywala. Chwilę później prawą stroną spróbował szarpnąć Jarmolenko, ale nie przedarł się przez twarde szwedzkie zasieki obronne. Zaraz po tym z tych samych rejonów boiska Andrija Szewczenkę uruchomić próbował Husiew. Kapitana Ukraińców od piłki odciął Olof Mellberg. 24. minuta przyniosła ładną dwójkową akcję byłego gwiazdora Milanu z Woroninem, po której pierwszy z nich minimalnie przestrzelił. W kolejnej akcji piłkę w „szesnastkę” Isakssona posłał Konoplianka. Do futbolówki nie zdążył spóźniony Andrij Woronin. Nim minęło pół godziny gry, z dobrej strony pokazał się Toivonen. Popisał się ładnym minięciem Michałyka ubezpieczanego przez Tymoszczuka.
Tuż po tym uaktywnił się Serhij Nazarenko, lecz jego podania w pole karne padały łupem Isakssona. W rewanżu dwójkową akcję przeprowadzili Toivonen z Rosenbergiem. Ten drugi uderzył z 16 metrów, a Pjatow, choć na raty, stanął na wysokości zadania. W 35. minucie błysnął Woronin. Gracz Dynama Moskwa sprawił szwedzkiemu golkiperowi sporo problemów strzałem z dystansu, lecz na jego nieszczęście partnerzy nie zdążyli z dobitką. 120 sekund później ponownie uderzenia z dalszej odległości spróbował Konoplianka. Po tym, jak pod szwedzką bramką nie popisał się Szewczenko, zbyt długo trzymając piłkę, Ibrahimović zmarnował najlepszą okazję dla „Trzech Koron”. Po jego główce Pjatow mógł tylko obserwować, jak futbolówka trafia w słupek. Sama końcówka pierwszej połowy upłynęła dość spokojnie. Tuż przed kończącym ją gwizdkiem po podaniu Husiewa chybił Konoplianka, a Granqvist nie dał dojść do dobrej pozycji Szewczence.










