W pierwszym niedzielnym spotkaniu 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Cracovia pokonała Podbeskidzie 4:2. Ozdobą meczu był gol z dystansu Saidiego Ntbazonkizy. Dzięki temu zwycięstwu „Pasy” z dorobkiem siedemnastu punktów wskakują na szóste miejsce w tabeli.
Spotkanie lepiej rozpoczęli piłkarze Podbeskidzia. Już w 2. minucie po strzale Urbana z rzutu wolnego z 30 metrów piłka trafiła w mur Cracovii. Chwilę później po centrze Jagiełły z rzutu wolnego Błażej Telichowski zagłówkował tuż nad bramką. W 8. minucie odpowiedzieli gospodarze. Nowak w polu karnym wyłożył piłkę Ntibazonkizie, który przyjął ją w taki sposób, że mógł oddać strzał tylko udem. Tak też zrobił, ale nie zdołał zaskoczyć Rybansky’ego. Kilka minut później Budziński w polu karnym był pociągany za koszulkę i sędzia Borski bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Kosanović i pewnym uderzeniem w prawy dolny róg pokonał bramkarza rywali.
Po strzeleniu bramki przez chwilę wydawało się, że „Pasy” objęły kontrolę nad spotkaniem. Były drużyną bardziej aktywną i lepiej rozgrywały piłkę. Jednak w 23. minucie po błędzie Żytki przy wyprowadzeniu piłki z narożnika boiska Jagiełło dograł w „szesnastkę” do Slobody, który położył na ziemię Pilarza i skierował piłkę do bramki. 1:1! Kilka minut później po dośrodkowaniu Dąbrowskiego z rzutu rożnego w pozycji strzeleckiej znalazł się Dawid Nowak, ale poślizgnął się przy uderzaniu na bramkę i Rybansky nie musiał interweniować. Mimo dwóch goli spotkanie nie stało na najwyższym poziomie. Ponadto mecz odbywał się bez udziału kibiców.
Po zmianie stron było już zdecydowanie lepiej. W 46. minucie po centrze Bartlewskiego z rzutu wolnego obrońcom Cracovii nie udało się wybić piłki ze swojego pola karnego. Dopadł do niej Urban i z bliska wpakował ja do bramki gospodarzy! 2:1 dla „Górali”. Ależ rozpoczęcie drugiej połowy! Mecz nam się zdecydowanie ożywił. Dziesięć minut później po fatalnej stracie Strausa w środku pola Jagiełło zainicjował kontratak, który niecelnym strzałem z linii „jedenastki” wykończył Sebastian Bartlewski.
W 67. minucie Vladimir Boljević zdecydował się na strzał z 30 metrów, po którym Rybansky musiał wyciągnąć piłkę ze swojej siatki! 2:2. Nie minęły dwie minuty, a Saidi Ntibazonkiza zabrał się z piłką środkiem pola na bramkę Podbeskidzia i z linii „jedenastki” huknął w samo okienko gości. „Pasy” objęły prowadzenie! W dalszej części spotkania podopieczni Wojciecha Stawowego poszli za ciosem i co chwila strzelali sprzed pola karnego na bramkę rywali. W 76. minucie kolejna znakomita okazja Cracovii. Kita zagrał prostopadle do Ntibazonkizy, który przegrał jednak pojedynek sam na sam z Rybansky’m.
W 80. minucie kapitalna interwencja Pilarza na wagę zwycięstwa! Po centrze z prawej strony Marcin Wodecki kropnął z woleja z dziesięciu metrów, ale bramkarz Cracovii zdołał obronić to uderzenie! W doliczonym czasie gry wynik meczu ustalił Kita, który szczupakiem dobił do bramki piłkę po obronionym przez Rybansky’ego strzale Nowaka! Podopieczni Stawowego dopisują trzy punkty i wskakują na szóste miejsce w tabeli.










