Wojciech Szczęsny jeszcze nie stał się legendą Arsenalu, ale chyba taki jest jego cel, Polak chciałby bowiem pozostać na Emirates Stadium do końca kariery. Golkiper zdobył się też na trochę samokrytyki i przyznał, że w niektórych meczach musi poprawić swoją koncentrację.
Szczęsny miał wraz z kolegami właśnie zacząć wyjazdowe spotkanie ze Stoke, ale przez drobną kontuzję nie pojawił się na boisku. Arsenal poszuka w tym meczu pierwszego zwycięstwa w sezonie, po bezbramkowym remisie z Sunderlandem przed tygodniem. Teraz niekwestionowany obecnie numer jeden w zespole jest zdeterminowany, żeby zapisać się na kartach historii klubowej.

– Moją ambicją jest dostanie większego kontraktu w Arsenalu. Podziwiam zawodników takich jak Paul Scholes i Paolo Maldini, którzy spędzili całe swoje kariery w jednym klubie. Marzę o podobnym scenariuszu. Mam nadzieję, że kiedy będziemy rozmawiali za 14 lat, to będę już w Arsenalu mniej więcej przez dwie dekady.
Polak przyznał też, że musi popracować nad koncentracją w nieco mniej prestiżowych meczach.
– Moim największym problemem jest niewystarczające skupienie w spotkaniach bez wielkiej stawki. Nie mogę znaleźć w sobie iskry. Jednak kiedy stawka jest wysoka, to włączam najwyższy bieg.
– Najważniejszą interwencją w mojej karierze była obrona karnego w meczu z Udinese w eliminacjach Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie. Dla niektórych była to parada warta 25 milionów funtów, bo tyle dostaje się za grę w Champions League. Takiego momentu bardzo potrzebowałem. Sprawił, że zdałem sobie sprawę, że nie tylko jestem dobrym bramkarzem, ale mogę mieć coś do powiedzenia, jeśli chodzi o nasze występy.











