W sobotnie popołudnie rozegrano kilka ciekawych meczów. Na pewno należą do nich starcia Boltonu ze Stoke oraz Newcastle z Wigan. W obu spotkaniach wynik został ustalony dopiero w doliczonym czasie gry.
Newcastle 2:2 Wigan

Podopiecznych Chrisa Hughtona spotkał kolejny zimny prysznic. Po ostatniej porażce na St James Park ze Stoke oraz z Manchesterem City na wyjeździe, tym razem do ostatniej minuty borykali się z grającym w kratkę Wigan. Podopieczni Martineza potrafili zaliczyć koszmarny początek sezonu, by potem zatrzymać takie kluby, jak Tottenham, i to na oczach licznie ich zgromadzonych kibiców. Tym razem poczynili krok w kierunku zmazania utartego stwierdzenia o tym, że stadion „The Magpies” jest jak forteca. A tak właśnie było, gdy podopieczni Hughtona grali na zapleczu ekstraklasy. Przez większość czasu pierwszej połowy gospodarze nie byli w stanie stworzyć klarownej sytuacji. Lokalni kibice mogli za to zobaczyć dość sporo fauli, mało czystą grę. W dodatku zostali upokorzeni przez byłego piłkarza Newcastle, Charlesa N’Zogbię, który klub ten na boiskach ligowych reprezentował ponad sto razy. Zdobył bramki w 22. oraz 23. (sic!) minucie. Dość przyjemny dla oka był drugi gol. Francuz trafił w okienko bramki. Sporo mógł jednak zawdzięczać postawie krytykowanego Jamesa Percha, który nie popisał się przy obu sytuacjach.
Po przerwie Newcastle dalej brakowało akcji mogących potwierdzić klasę zespołu. Ocenę przeciętnej ofensywy zdołał podnieść Shola Ameobi, który został wprowadzony na boisko w 60. minucie za Petera Lovenkrandsa. Już dziesięć minut później pokonał on Al Habsiego po dobrym podaniu Gutierreza. Bramka kontaktowa ożywiła przebieg spotkania i zaraz później szczęścia szukał Andy Carroll, którego strzał głową minął jednak słupek. Parę minut później otrząsnęli się goście, którzy znów zaczęli szukać szans, lecz przy tym musieli zważać na utrzymanie prowadzenia. Dobrą okazję miał w 80. minucie Hugo Rodallega, a to, co mu się nie udało, mógł dokonać nieco ponad trzy minuty później. Wraz z końcówką nieco już puszczały nerwy, pod koniec regulaminowego czasu gry za zagranie ręką i niepotrzebne dyskusje ukarany żółtą kartką został Carroll. Gospodarze dokonali jednak rzeczy niesamowitej i przegrany mecz rzutem na taśmę zamienili na remis. Doskonale rzut rożny wykonał Gutierrez, podanie przedłużył Carroll, a akcję na bramkę zamienił doświadczony obrońca, Fabricio Coloccini. W rezultacie sędzia zakończył mecz po prawie pięciu minutach doliczonego czasu gry, a sympatycy Newcastle odetchnęli z ulgą. W przeciwieństwie do kibiców Wigan…
Bolton 2:1 Stoke












