Polonia przerwała niechlubną passę sześciu spotkań bez zwycięstwa. Wielkie emocje w ostatnich sekundach, a na końcu radość gospodarzy. Odra była blisko, ale zabrakło zimnej krwi.
Bez Radka Mynarza, za to z Przyrowskim i Sarvasem w składzie, przystąpiła do tego meczu Polonia. W kadrze Odry zabrakło natomiast Bueno, Moledo, Dymkowskiego i Rygla. W ostatnim pojedynku tych zespołów padł wynik 2:0 na korzyść warszawskiej drużyny.

Mocnym akcentem mecz rozpoczęła Polonia. Już po dwóch minutach gospodarze prowadzili po golu sprowadzonego niedawno z Zagłębia Michała Chałbińskiego. Szybko stracona bramka nieco podłamała przyjezdnych, którzy zdawali się być lekko oszołomieni. Po dwóch kwadransach Odra mogła przegrywać już 0:2, ale strzał Nikolicia z dziesięciu metrów fantastycznie obronił Stachowiak. Wodzisławianie starali się odrobić straty, ale do przerwy wynik już się nie zmienił.
Po przerwie bardzo dobrą okazję do zdobycia gola miał były pomocnik Polonii grający obecnie w Odrze – Piotr Piechniak. Jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce, Odra nie miała szczęścia. Ta sytuacja zemściła się na drużynie gości. W 69. minucie wynik podwyższył atomowym strzałem Nikolić i Polonia była już coraz bliżej zdobycia trzech punktów. W końcówce wodzisławianom udało się jeszcze zmniejszyć rozmiar porażki. Gol Wodeckiego poderwał gości do ataku. W doliczonym czasie gry przyjezdni mieli świetną okazję, aby utrzeć nosa Polonii, ale Przyrowski obronił rzut karny wykonywany przez Kowalczyka. Polonia w końcu wygrała, choć forma stołecznych piłkarzy jest jeszcze daleka od ideału.











