Bayern Monachium w 15. kolejce Bundesligi rozgromił na wyjeździe Werder Brema, zwyciężając aż 7:0! Dla ekipy Guardioli był to kolejny 40. mecz bez porażki w rozgrywkach ligowych. Największy wkład w pogrom rywali miał Franck Ribery, który strzelił dwie bramki i przy dwóch asystował.
Ekipa „Bawarczyków” przystąpiła do spotkania osłabiona brakiem Robbena i Lahma. Mimo to już od pierwszych minut goście uzyskali wyraźną przewagę. W 5. minucie po wyśmienitym zagraniu Müllera piętą Götze pomknął w pole karne. Bremeńczyków przed szybką utratą bramki uratował golkiper Wolf, który odważnie rzucił się pod nogi Niemca. Po jednym z kornerów Ribery inteligentnie wyłożył piłkę na szesnasty metr Boatengowi. Stoper nie popisał się jednak w tej sytuacji i nie trafił w światło bramki. W odpowiedzi bardzo groźną sytuację stworzył sobie Werder. Elia wycofał futbolówkę do wbiegającego Hunta, który huknął w kierunku Neuera. Tym razem bramkarza Bayernu wyręczył Boateng, który dość szczęśliwie zablokował strzał.
W 21. minucie goście objęli prowadzenie. Po indywidualnej szarży Ribery agresywnie wbił futbolówkę w pole karne. Pechową interwencję zaliczył Lukimya, który wpakował piłkę do własnej bramki. Rywale nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć po jednym ciosie, a chwilę później przyjęli kolejny. Tym razem po centrze Kroosa z rzutu wolnego w polu karnym jak w zwolnionym tempie zawisł Van Buyten. Belg, kierując futbolówkę do siatki, strzelił swojego premierowego gola w tym sezonie Bundesligi. Gospodarze zrewanżowali się niecelnym uderzeniem z rzutu wolnego Hunta, który zapewnił Neuerowi małą rozgrzewkę. Moment później było już naprawdę gorąco. Po zgraniu głową przez Elię bardzo bliski szansy na bramkę był Di Santo. Włocha uprzedził jednak Van Buyten.
Niewykorzystana sytuacja po chwili się zemściła. Mandzukić zagrał prostopadle do Müllera, ten pomknął skrzydłem i wyłożył piłkę niekrytemu Ribery’emu na piąty metr. Dośrodkowanie bez skutku próbowało przeciąć dwóch defensorów, jednak Francuz wykończył akcję z zimną krwią. W końcówce pierwszej połowy kolejną okazję miał jeszcze Elia, lecz znów zabrakło mu szczęścia. Jego uderzenie z bliskiej odległości instynktownie obronił Neuer.
W pierwszych minutach drugiej połowy monachijczycy mądrze rozgrywali piłkę i zepchnęli gospodarzy do głębokiej obrony. Świetną sytuację do podwyższenia wyniku miał Götze, jednak zlekceważył bramkarza rywali i trafił prosto w jego ręce. Chwilę później po zagraniu Rafinhi w pole karne Mandzukić przyjął futbolówkę i stanął oko w oko z Wolfem. Golkiper Werderu popisał się znakomitą interwencją i uratował zespół przed utratą bramki. Co się odwlecze, to nie uciecze. Chorwat dopiął swego po znakomitej asyście Ribery’ego. Francuz zagrał piłkę ze skrzydła wprost na nogę Mandzukicia, mimo że po drodze było trzech obrońców Werderu. Czwarty gol ostatecznie pozbawił gospodarzy (i tak już podciętych) skrzydeł.
Ekipie Guardioli nadal było mało! W 69. minucie po centrze Götzego z prawego skrzydła bez przyjęcia na bramkę uderzył Müller. Typowy rogal wylądował tuż koło słupka i bezradnego Wolfa, który wyraźnie miał już dość tego spotkania. Podobnie jak Fritz, który niezbyt wesoło świętuje dziś 33. urodziny. Dominacja „Bawarczyków” była na tyle zatrważająca, że wchodzący na murawę Pizarro dość zabawnie pośpieszał Thiago, ponieważ nie mógł się doczekać swojej bramki. Peruwiańczyk jej nie strzelił, ale miał spory wkład w zdobycie innej. Monachijczycy rozegrali kapitalną akcję po kornerze. Pizarro przytrzymał piłkę w polu karnym i odegrał ją piętą do obiegającego go Alaby. Austriak bez przyjęcia podał do Ribery’ego, który strzelił swojego drugiego gola. Jeśli chodzi o Bayern, skończyło się na siedmiu! Już w samej końcówce spotkania na listę strzelców po indywidualnej akcji wpisał się także Götze. Minął dwóch graczy Werderu i umieścił piłkę w siatce po strzale w długi róg.








