Jutro na stadionie w Kielcach mająca europejskie aspiracje w poprzednim sezonie Korona zmierzy się z Pogonią Szczecin. Czy „Scyzoryki” wreszcie pokażą nam swój duży potencjał? A może to „Portowcy” wrócą do Szczecina z trzema punktami? Poniżej znajdziecie zapowiedź tego spotkania.
Zaglądając w historię starć obu drużyn, dochodzimy do wniosku, że większe szanse na zwycięstwo mają goście. Jutro Korona i Pogoń zmierzą się po raz siódmy. Dotychczas w trzech spotkaniach zwyciężali „Portowcy”, dwukrotnie byliśmy świadkami podziału punktów, a zaledwie raz „Złocisto-krwiści” zdołali pokonać swoich jutrzejszych przeciwników. Pierwszy mecz obu ekip odbył się na drugoligowym szczeblu. Wtedy padł remis 1:1, ale w rewanżu to szczecińscy zawodnicy potrafili wygryźć zwycięstwo rywalom. Na całe szczęście statystyki nie grają i mimo wszystko będziemy świadkami bardzo interesującego spotkania.

Oba zespoły z lekką niechęcią patrzą na układ tabeli. Może w Szczecinie kilku kibiców jest zadowolonych, ale to, że zespoły znajdują się w dolnej części klasyfikacji, nie powoduje zachwytu. Korona jest tuż nad strefą spadkową, na trzynastym miejscu, natomiast szczecinianie zajmują dziewiątą lokatę. Jutrzejszy mecz zweryfikuje, dla kogo obecnie zajmowana lokata jest za wysoka, a komu należałoby się miejsce w pierwszej ósemce.
Pod znakiem stoi występ Aleksandara Vukovicia, który nie jest pewny gry w jutrzejszym spotkaniu. Za czerwoną kartkę w drużynie Leszka Ojrzyńskiego pauzuje również Paweł Golański. Możliwe jest, że w jutrzejszym pojedynku w barwach Korony Kielce może zabraknąć Pawła Sobolewskiego. W Pogoni Szczecin nie zobaczymy Hernaniego, odbywającego karę za kartki otrzymane w meczu z Legią. Obecnie pod okiem fizjoterapeutów pracuje również Bartosz Ława, który nie będzie w stanie wystąpić w jutrzejszym meczu.

– Jesteśmy przed czwartym meczem u siebie. Do tej pory mieliśmy ich najmniej z całej ligi. Z dużym entuzjazmem podchodzimy do tej sobotniej rywalizacji, bo dwa ostatnie spotkania na Arenie Kielc wygraliśmy. Wiemy, że Pogoń jest dobrą drużyną, która bazuje na zgraniu zawodników. Przecież większość tych chłopaków występowała ze sobą także w poprzednim sezonie w niższej lidze. To mieszanka rutyny z młodością. Wielu zawodników stawia pierwsze kroki w ekstraklasie i trzeba przyznać, że na razie są one udane. Nie ma w tej lidze łatwych przeciwników, ale chcemy zdobyć chociaż o jedną bramkę więcej – powiedział trener „Scyzoryków”, Leszek Ojrzyński.











