Cracovia odbija się od dna. Piłkarze Jurija Szatałowa w trzech pierwszych meczach zdobyli już pięć punktów i wracają do gry. Trener „Pasów” na konferencji prasowej cieszył się, że udało się zdobyć bardzo cenne trzy punkty.
– Cieszymy się, że pomimo dość dużych problemów kadrowych udało się nam wygrać z trudnym przeciwnikiem po ciekawym meczu. Myślę, że po takim zwycięstwie znacząco wzrosną morale zespołu. Jeśli do tego dojdą jeszcze zawodnicy defensywni, na pewno nasz potencjał jeszcze wzrośnie. Cieszę się ze zwycięstwa z trudnym przeciwnikiem i mam nadzieję, że nasza gra będzie wyglądała z każdym meczem coraz lepiej – tak na gorąco skomentował mecz szkoleniowiec gospodarzy, który chwilę później odpowiadał na pytania dziennikarzy.
Czy uważa Pan podobnie jak trener Bakero, że Cracovia miała szczęście?
Cieszę się z tego, że mieliśmy szczęście, jak najbardziej uważam, że w życiu też trzeba je mieć.
Szkoleniowiec poznaniaków powiedział, że Cracovia nie zasłużyła na zwycięstwo…
Nie wiem, czy zasłużyliśmy, czy nie, ale najważniejsze, że trzy punkty zostają w Krakowie.
Jak piłkarze byli nastawieni przed tym spotkaniem?

Zespół był bardzo dobrze, pozytywnie nastawiony na ten mecz, myślę, że tak samo będzie w następnym spotkaniu. Staram się wpoić chłopakom, że to jest 90 minut skompresowanej pracy, którą odbyli na obozie i w tygodniu, chciałem, żeby wszystko zostawili w ciągu tego czasu na boisku.
Czemu na ławce siedział Piotr Giza? Jak daleko jest on od pierwszego składu?
Jeżeli będzie w składzie, to będzie w składzie – dzisiaj go nie ma. Trzeba coś rotować i zmieniać w składzie, żeby każdy czuł konkurencję, tak że te zmiany będą.
Co Pan sądzi o Mateuszu Klichu? Czy nawiąże on swoją grą do najlepszych czasów Piotra Gizy?
Myślę, że Mateusz ma bardzo duży potencjał, tylko musi on bardzo zmienić swoje podejście do pracy. Jest ono trochę inne, jednak mam nadzieję, że jeszcze zrobi krok do przodu. Nie sposób porównywać go z Piotrem, ponieważ prezentuje inny styl, jednak tak jak wspomniałem – ma duży potencjał i mam nadzieję, że rozwinie się prawidłowo.
Czy przed meczem wziąłby Pan remis w ciemno?
Nie. Zespół, który bierze w ciemno remis, jest już z góry skazany na porażkę. Zresztą remisy nam dużo nie dają, myśleliśmy tylko o zwycięstwie. To jest sport – uda się czy nie – to już wynika z przebiegu meczu, dlatego nastawialiśmy się tylko na wygraną i trzy punkty.











