Cracovia Kraków zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie pięciu punktów. Żeby myśleć o utrzymaniu, podopieczni Jurija Szatałowa muszą zacząć wygrywać, lecz w najbliższej kolejce o punkty będzie niezwykle trudno. Naprzeciwko „Pasów” stanie najlepsza w rundzie jesiennej Jagiellonia Białystok.
Szkoleniowiec Cracovii, Jurij Szatałow, wypowiadał się o Jagiellonii w samych superlatywach. Powodem do takich przemyśleń była porażka, jakiej doznał w Białymstoku, prowadząc Polonię Bytom. Zdaniem Szatałowa białostoczanie dysponują obecnie najlepszą drugą linią w Ekstraklasie.

– Trener Probierz ma naprawdę bardzo dobry zespół, przeciwko któremu gra się bardzo ciężko. Przeciwko takiemu zespołowi trudno odrobić stratę i w Białymstoku prawdopodobnie nikomu się nie uda. Z Jagiellonią grałem już w tym sezonie, prowadząc Polonię Bytom i był to najlepszy zespół, z jakim grałem. Ma najlepszą drugą linię w lidze. Poza tym nie ma słabych punktów w obronie, a do tego jeszcze świetny Frankowski, który wie, kiedy depnąć, a kiedy zatrzymać się i zrobić zwód. Na pewno ten zespół ma bardzo duże możliwości.
Trudna sytuacja Cracovii nie wytwarza w Szatałowie dodatkowej presji. Ukraiński szkoleniowiec przyznał, że przyzwyczaił się do takiej sytuacji, prowadząc Polonię Bytom.
– Jeżeli chodzi o mnie, to na pewno nie wybije mnie to z rytmu, bo można powiedzieć, że przez dwa lata byłem w takiej sytuacji i jestem zahartowany. Natomiast jeżeli chodzi o zawodników, na pewno w jakiś sposób im to przeszkadza, ale postaram się to w jakiś sposób zniwelować przed meczem.
W Cracovii nie zagra kilku podstawowych piłkarzy. Łukasz Mierzejewski, Mariusz Sacha, Mateusz Klich oraz Michał Goliński nie zagrają z powodu kontuzji. Niepewny jest też występ borykającego się z problemami żołądkowymi Arkadiusza Radomskiego. Ta sytuacja martwi Jurija Szatałowa, lecz trener wciąż jest dobrej myśli i wierzy w sukces swojej drużyny.
– Na treningach nie wygląda to za różowo, ale myślę, ze przez te dwa dni zdążę nastawić zespół tak, aby dobrze to wyglądało w meczu. Mam swoje metody i postaram się ich użyć na tyle, aby każdy z zawodników był na sto procent przygotowany. Ten mecz będzie dla nas jak powstanie warszawskie. Mamy jeszcze do zdobycia dziewięć punktów w trzech meczach, no może gdzieś możemy stracić te punkty, ale trzeba wierzyć, bo jak się nie wierzy, to na pewno się nie uda – kończy Szatałow.











