Cracovia rzutem na taśmę uratowała jeden punkt, remisując przed własną publicznością 2:2 z Zagłębiem Lubin. Podopieczni trenera Szatałowa dwukrotnie przegrywali, a gol na wagę remisu padł już w doliczonym czasie gry. Remis nie jest z pewnością satysfakcjonującym wynikiem dla gospodarzy, którzy liczyli na pełną zdobycz punktową. Niemniej Cracovia wciąż pozostaje w walce o utrzymanie.

– Trzeba się cieszyć nawet z tego jednego punktu, bo w drugiej połowie niektórzy piłkarze dali sygnał, że nie zasługują na grę w Ekstraklasie. Mieliśmy przewagę, tymczasem Zagłębie stworzyło w pierwszej połowie tylko jedną sytuację i strzeliło bramkę. W drugiej połowie nie było obrony w niektórych sytuacjach, momentami aż strach było patrzeć na akcje Zagłębia, bo „śmierdziało” niemal po każdym dośrodkowaniu w nasze pole karne. Czekamy na zawodników, którzy dojdą po kartkach, po kontuzjach i mam nadzieję, że ta gra będzie lepsza. Nie zgodzę się z tym, że drużynie zabrakło zaangażowania. Walczyła. Emocje są bardzo widoczne – przed meczem z Arką niektórzy mieli twarze jak kartki, nie szło z nimi rozmawiać. To też pokazuje, że Ekstraklasa to już najwyższy poziom. Charyzmatyczny lider? Żałuję, że nie mamy takiego człowieka. Taktyka Zagłębia sprawiła nam sporo trudności, to było dla nas zaskoczenie, że przeciwnik tak bardzo się cofnął. Grało się przez to ciężej – mówił na pomeczowej konferencji trener gospodarzy.











